Dan Kwartler
3,348,920 views • 5:16

Ludzie są wszędzie. Zasiedlili każdy kontynent, można ich znaleźć w odludnych dżunglach, oceanach i tundrze. Nasz wpływ jest tak ogromny, że według większości naukowców ludzkość pozostawiła trwały ślad w środowisku naturalnym Ziemi. Co by było, gdyby nagle zniknęli wszyscy ludzie?

Bez konserwacji, niektóre nasze dzieła od razu się rozpadną. Kilka godzin po naszym zniknięciu, rafinerie ropy naftowej ulegną awarii, tworząc pożary trwające miesiącami, na przykład w zachodnich Indiach, na południu Stanów Zjednoczonych i w Korei Południowej. W podziemnych systemach kolejowych, takich jak w Londynie, Moskwie i Nowym Jorku, setki pomp wodnych przestanie działać i woda zaleje tunele w zaledwie trzy dni. Z końcem pierwszego tygodnia większość awaryjnych generatorów nie będzie działać. Gdy wszystkie pożary się wypalą, na Ziemi po raz pierwszy od stuleci zapanuje ciemność.

Po miesiącu pełnym katastrof zmiany będą zachodziły stopniowo. Po dwudziestu latach nie będzie chodników, rozerwą je chwasty i korzenie. Mniej więcej wtedy zalane tunele podmyją ulice i zamienią je w miejskie rzeki. W klimatach umiarkowanych przy zmianach pór roku, kanały zamarzając i rozmarzając, wykruszą jezdnie i betonowe fundamenty. Przeciekające rury wywołają identyczne zniszczenia w betonowych budynkach, a w ciągu 200 lat większość wieżowców się zawali. Miasta w deltach rzek, takie jak Houston, zostaną całkowicie wypłukane i wypełnią dopływy rzek okruchami betonu.

Wiejskie i podmiejskie obszary rozpadną się wolniejszym czasie, ale w całkiem spodziewany sposób. Plagi pęknięć, pleśni, robaków i gryzoni, zwykli wrogowie gospodarstwa, przejdą nieokiełznanie. W ciągu 75 lat większość belek wsporczych zgnije i osłabnie, a zawalone gruzy będą nowym domem lokalnych gryzoni i jaszczurek.

W tym świecie "lokalny" ma nowe znaczenie. Miasta są pełne importowanych roślin, które rosną teraz bez kontroli w swoich nowych domach. Hiacynt wodny pokrywa szanghajskie kanały grubym zielonym dywanem, trujący barszcz kaukaski zarasta brzegi Tamizy w Londynie. Bożodrzew chiński rośnie na ulicach Nowego Jorku. Podmyte wieżowce dodały pokruszonego betonu do ściółki leśnej, spada więc kwasowość gleby, umożliwiając rozwój nowym roślinom.

Ten nowy, bioróżnorodny świat wpływa również na królestwo zwierząt. Zwierzęta tak samo jak rośliny zadomawiają się w nowych środowiskach przy pomocy porzuconych mostów. Infrastruktura jest dla jednych rajem, dla innych wyrokiem. Karaluchy rozwijają się dalej w ciepłym klimacie, lecz bez ogrzewania, ich kuzyni z miast wyginą w ciągu zaledwie dwóch zim. Większość udomowionych zwierząt nie przeżyje bez właścicieli, z wyjątkiem garstki zaradnych świń, psów i dzikich kotów. Mniejsze zanieczyszczenie świetlne oszczędzi życie miliardom ptaków, których migracje były zakłócane przez migoczące wieże sygnalizacyjne i przewody wysokiego napięcia. Komary mnożą się bez końca w ich ulubionym, poczłowieczym środowisku, czyli gumowych oponach, które ulegną rozpadowi za około tysiąc lat.

Wraz z rozwojem flory i fauny, klimat Ziemi powoli się regeneruje po tysiącleciach pełnych ludzi. W ciągu 35 000 lat rośliny usuną z gruntu ostatnie ślady ołowiu z czasów rewolucji przemysłowej, a za 65 000 lat lub więcej poziom CO2 powróci do normy. Ale nawet po kilku milionach lat dziedzictwo ludzkości przetrwa. Rzeźbiona w trwałym granicie Góra Rushmore przetrwa 7,2 miliona lat. Skład chemiczny rzeźb z brązu sprawia, że będą rozpoznawalne przez ponad 10 milionów lat. Zakopane głęboko pod ziemią szczątki miast zbudowanych na obszarach zalewowych, zostaną utrwalone niczym skamieliny.

Lecz kiedyś i one znikną z powierzchni planety. Ludzkość nie zawsze królowała na Ziemi i nie będzie tu wiecznie. Badając świat bez ludzi, być może dowiemy się więcej o świecie, w którym teraz żyjemy.