Philip Zimbardo
6,406,883 views • 23:16

Filozofowie, dramatopisarze, teolodzy od wieków poszukują odpowiedzi na pytanie: "Co sprawia, że ludzie schodzą na złą drogę?" Ja też w dzieciństwie zadawałem sobie to pytanie. Dorastałem w Bronksie, ubogim getcie Nowego Jorku. Otaczało mnie samo zło, podobnie jak resztę dzieciaków z tej dzielnicy. Moi kumple, naprawdę dobre chłopaki, żyli jak w historii o doktorze Jekyllu i panu Hyde. Brali narkotyki, wpadali w tarapaty i szli siedzieć. Niektórzy zginęli, nawet bez pomocy narkotyków.

Dla mnie opowiadanie Stevensona nie było fikcją literacką. Pytanie tylko: "Co jest w tej miksturze?" Gdzie przebiega granica między dobrem i złem? Uprzywilejowani sądzą, że jest ustalona raz na zawsze: my po jednej stronie, ci źli po drugiej. Wiedziałem, że tę linię można przesunąć lub przekroczyć. Dobrych ludzi można zwabić na złą stronę, a w sprzyjających warunkach, dzięki pomocy i reformie, złe dzieciaki mogą wydobrzeć.

Zacznę od cudownej iluzji optycznej autorstwa holenderskiego artysty M. Eshera, Skupiając wzrok na bieli, widzimy świat pełen aniołów. Wpatrując się głębiej, dostrzegamy demony, zło tego świata. Wiele nam to mówi.

Po pierwsze, świat był, jest i zawsze będzie pełen i dobra i zła, bo zło i dobro to jin i jang ludzkiego istnienia. Przypomina mi to również, że ulubionym aniołem Boga był Lucyfer. Imię Lucyfer znaczy "światło". W niektórych tekstach znaczy też "gwiazda poranna". To właśnie on przeciwstawił się Bogu, a to największe wykroczenie wobec władzy. W odpowiedzi Bóg wysłał archanioła Michała, by zrzucić go z nieba wraz z innymi upadłymi aniołami. Lucyfer zszedł do piekła i stał się Szatanem. Stał się diabłem, a na świecie pojawiło się zło.

Paradoksalnie, to Bóg stworzył piekło jako miejsce na zło, ale go tam nie upilnował. Moim zdaniem ta kosmiczna transformacja, ukochanego anioła Boga w diabła, jest właściwym kontekstem dla zrozumienia ludzi, którzy zmieniają się z dobrych, zwyczajnych ludzi w złoczyńców.

Chociaż efekt Lucyfera skupia się na zakresie zła potencjalnego, a nie faktycznego, pozwala mi sformułować definicję zła: zło to po prostu wykorzystywanie władzy, chodzi właśnie o władzę, po to, żeby ranić innych psychicznie, fizycznie, niszczyć ich moralność, ich poglądy, i żeby popełniać zbrodnie przeciwko ludzkości. W Google słowo "evil" (zło) da nam 136 mln adresów, choć w dzisiejszych czasach nie powinno znaczyć nic.

Kilka lat temu zaszokowała nas wiadomość, że amerykańscy żołnierze znęcali się nad więźniami w Abu Gharib, podczas kontrowersyjnej wojny w Iraku. Zarówno mężczyźni jaki i kobiety poddawali więźniów poniżającym praktykom. Byłem zszokowany, ale nie zaskoczony. Podobne sceny widziałem już wcześniej nadzorując stanfordzki eksperyment więzienny.

A jak zareagowali na skandal urzędnicy administracji Busha? "To nie wina systemu. To tylko kilka czarnych owiec, kilku niesubordynowanych żołnierzy". Moim zdaniem żołnierze USA są raczej dobrzy. Może to system przegnił. Tylko czym poprzeć taką hipotezę?

Powołano mnie na biegłego w procesie sierżanta Chipa Fredericka, co dało mi dostęp do wielu raportów z dochodzenia. Mogłem go spotykać, obserwować, zaprosić do domu, poznać bliżej, przeprowadzić psychologiczną analizę osobowości. Miałem również dostęp do tysiąca fotografii zrobionych przez samych żołnierzy. Wszystkie pokazywały sceny brutalne lub seksualne. Fotografowane przez amerykańskich żołnierzy. Każdy ma albo cyfrowy aparat albo komórkę, więc fotografowali wszystko. Ponad tysiąc zdjęć.

Podzieliłem je na kilka kategorii. Zrobili je byli żołnierze rezerwiści Nie przygotowano ich do takiej misji. Wszystko wydarzyło się na terenie 1-A, podczas nocnej zmiany. Teren 1A był centrum wywiadu wojskowego. Prowadzono tam przesłuchania. Byli tam agencji CIA i z Titan Corporation. Próbowali bez skutku wydobyć informacje o powstaniu. Wywierali nacisk na żołnierzy, żandarmerię wojskową kazali przekraczać granice, pozwalali łamać wroga, zmiękczyć go, przygotować do przesłuchiwań. Tak brzmiały te eufemizmy, a tak zostały zinterpretowane. Zobaczmy te podziemia.

[Uwaga: zdjęcia drastyczne] (Dźwięk migawki) (Dudnienie) (Dźwięk migawki) (Dudnienie) (Oddech) (Dzwony)

Makabryczne. Oto jedna z wizualnych ilustracji zła. Nie powinien umknąć waszej uwadze powód, dla którego zestawiłem ostatnie zdjęcie z odą do ludzkości Da Vinci. Ten więzień był psychicznie chory. Obsmarowywał się gównem każdego dnia, kazano mu się później tarzać w piachu, żeby nie śmierdział. Strażnicy nazwali go "Gówniarz". Co robił w tym więzieniu, zamiast przebywać w zakładzie psychiatrycznym?

To były sekretarz obrony narodowej - Rumsfeld. Przyjechał i mówi: "Kto jest za to odpowiedzialny? Kto jest czarną owcą?". To niewłaściwe pytanie. Trzeba zapytać: "Co jest za to odpowiedzialne?" Ponieważ "to" mogą być zarówno ludzie, jak i sytuacja w jakiej zostali postawieni, i do tego właśnie zmierzam.

Jak podchodzą psychologowie do takich przemian charakteru, jeśli założyć, że ci żołnierze byli dobrymi ludźmi zanim trafili do lochów? Mamy 3 opcje.Pierwsza to predyspozycja. Zaglądamy do wnętrza człowieka, czarnej owcy.

Na tym opierają się wszystkie nauki społeczne, religie i wojny. Psycholog społeczny, taki jak ja, powie: "Ludzie to aktorzy na scenie, ale trzeba brać pod uwagę okoliczności. Jaka jest obsada? Jakie kostiumy? Czy jest reżyser?" Interesują nas również czynniki zewnętrzne, zły wpływ innych ludzi. Socjolodzy na tym poprzestają, tracąc coś ważnego, co odkryłem będąc biegłym w sprawie Abu Ghraib. Władza zawarta jest w systemie. Demoralizujące sytuacje generuje system czyli środowisko prawne, polityczne, ekonomiczne i kulturalne. Stąd pochodzi władza twórców złego systemu.

Żeby zmienić jednostkę, trzeba zmienić sytuację. Jeśli chcemy zmienić sytuację musimy znaleźć centrum władzy systemu. Efekt Lucyfera polega na zrozumieniu transformacji charakteru wobec tych 3 czynników. To bardzo dynamiczna współzależność. Co do sytuacji wnoszą ludzie? Do czego sytuacja ich doprowadza? Jaki system tworzy i utrzymuje tę sytuację?

Moja najnowsza książka "Efekt Lucyfera" mówi o tym, jak dobrzy ludzie schodzą na złą drogę. Zawiera wiele detali, o których będę dzisiaj mówić. Choć tematem "Efektu Lucyfera" jest zło, jest to w istocie apoteoza ludzkiego umysłu, nieprzebranego potencjału do dobroci i okrucieństwa, troski i obojętności, tworzenia i zagłady. Z niektórych tworzy złoczyńców. Na szczęście z niektórych tworzy bohaterów. Ta świetna satyra z pisma The New Yorker, idealnie podsumowuje moje wystąpienie: "Nie jestem na dobrym ani złym gliną, Jerome. Tak jak ty, jestem złożonym amalgamatem pozytywnych i negatywnych cech, dobroci ujawniają się lub nie, zależnie od okoliczności". (Śmiech)

Być może słyszeliście o badaniach, ale niewielu o tym czytało. Może widzieliście film. To Stanley Milgram, żydowski chłopiec z Bronksu, którego zastanawiało czy Holokaust mógłby się zdarzyć tu i teraz. Odpowiadano mu: "Nie, to nie nazistowskie Niemcy, tu nie ma Hitlera, to nie 1939". "A gdyby Hitler kazał ci porazić kogoś prądem?" "Skądże znowu, jestem dobrym człowiekiem". Miligram: "Stwórzmy odpowiednią sytuację i zobaczmy, co zrobisz".

Miligram przebadał tysiąc zwykłych ludzi, 500 z New Haven w Connecticut i 500 w Bridgeport. Dał ogłoszenie: Psychologia i pamięć. Psycholodzy chcą usprawnić pamięć, gdyż pamięć to klucz do sukcesu. Wynagrodzenie 5 dolarów za sesję. Studentom dziękujemy. Szukamy mężczyzn między 20 a 50 rokiem życia". Późniejsze badania objęły również kobiety. Zwykli ludzie: fryzjerzy, urzędnicy.

Na miejscu jedna osoba gra rolę ucznia a druga nauczyciela. Uczeń to sympatyczny pan w średnim wieku. Przywiązują go do aparatury elektrowstrząsowej. Czasem to dwudziestolatek. Władza, facet w białym kiltu, instruuje: "Masz dać uczniowi materiał. Jeśli zrozumie, daj mu nagrodę. Nie zrozumie - naciśnij przycisk elektrowstrząsu. Pierwszy przycisk daje 15 V. Nawet go nie poczuje". W tym sedno. Całe zło zaczyna się od 15 V. Kolejny krok to dodatkowe 15 V. Problem w tym, że na końcu jest 450 V. W trakcie eksperymentu facet zaczyna krzyczeć: "Mam chore serce. Wypuście mnie stąd!"

Jako dobry człowiek zaczynasz narzekać: "Kto będzie odpowiedzialny, jeśli coś mu się stanie?" Laborant mówi: 'Nie martw się, biorę to na siebie. Kontynuuj naukę". Pytanie: kto posunie się do 450 woltów? Zauważcie, że przy 375 V pojawia się napis: "Niebezpieczeństwo. Silny wstrząs" Tutaj mamy XXX, pornografia władzy. (Śmiech)

Milgram pyta 40 psychiatrów: "Jaki procent Amerykanów doszedłby to końca skali?" Odpowiadają: 1%, bo to sadyzm, a wiadomo, że tylko 1% Amerykanów to sadyści. Tu są dane. Nie mogli się bardziej pomylić. W jednym eksperymencie 2/3 doszło do 450 V. Milgram przeprowadził jeszcze 16 innych. W eksperymencie #16 90% zwykłych ludzi idzie na całość. W eksperymencie #5 - aż 90% się buntuje. Jak wypadają kobiety? Eksperyment #13: bez różnicy. Milgram mierzy zło jako ludzką skłonność do ślepego posłuszeństwa władzy, aż do 450 V. To jakby pokrętło ludzkiej natury, gdzie posłuszni mogą być wszyscy, potem większość a na końcu nikt.

Do czego można porównać te badania? Jakie mają znaczenie w świecie rzeczywistym? 912 Amerykanów popełniło samobójstwo lub dali się zamordować bliskim, w 1978 r. w Gujanie, ponieważ ślepo słuchali swojego pastora Jima Jonesa. Namówił ich do masowego samobójstwa. Personifikacja współczesnego efektu Lucyfera: duszpasterz zmienia się w anioła śmierci. Studium Milgrama dotyczy władzy i kontroli. Większość życia spędzamy w instytucjach. Stanfordzki eksperyment więzienny bada wpływ instytucji na zachowanie jednostki. Co ciekawe, Stanley Milgram i ja chodziliśmy razem do liceum im. Jamesa Monroe w Bronksie, w 1954 r.

Badanie, które przeprowadziłem ze swoimi studentami, zwłaszcza z Craigiem Haneyem, również zaczęliśmy od ogłoszenia. Nie mieliśmy pieniędzy, więc ogłoszenie było małe: "Szukamy studentów do badania życia w więzieniu". 75 wolontariuszom daliśmy testy na osobowość. Wybraliśmy 24 najbardziej normalnych i zdrowych osób. Losowo dostali role więźniów i strażników. Zaczęliśmy bez czarnych owiec. Zamierzałem postawić ich w złej sytuacji.

Wiedzieliśmy, że nie ma żadnej różnicy między chłopcami w roli strażników a chłopcami w roli więźniów. Chłopcom wytypowanym na więźniów powiedzieliśmy: "Czekajcie w akademiku. Zaczniemy w niedzielę". Nie powiedzieliśmy, że miejscowa policja przeprowadzi realistyczne aresztowania. Student: "Policyjny radiowóz podjeżdża pod drzwi, policjant puka i mówi, że mnie szukają. Wyciągają mnie z domu, każą położyć ręce na masce samochodu. To był prawdziwy radiowóz i prawdziwy policjant i wszyscy sąsiedzi wyszli na ulicę, nie wiedząc, że to tylko eksperyment. Wkoło były kamery i ludzie. Wsadzili mnie do wozu i zawieźli do Palo Alto. Zawieźli mnie na posterunek i wsadzili do celi. Byłem pierwszy, wsadzili mnie do celi, takiego pokoju z zakratowanymi drzwiami. Było widać, że to nie prawdziwe więzienie. Zamknęli mnie tam, w tym poniżającym ubraniu. Traktowali ten eksperyment zbyt poważnie.

Philip Zimbardo: Ci więźniowie przestaną być ludźmi. Staną się numerami. Oto strażnicy z symbolami władzy i anonimowości. Będą zmuszać więźniów do czyszczenia toalet gołymi rękami i innych upokarzających czynności. Obnażają ich, seksualnie kpią. Zmuszają do poniżających czynności, jak udawanie stosunku analnego. Pamiętacie udawany seks oralny w Abu Ghraib. Moi strażnicy ciągnęli to przez 5 dni. Reakcja na stres był tak skrajna, że ci normalni, zdrowi chłopcy przechodzili załamania nerwowe w ciągu 36 godzin. Zamknęliśmy eksperyment po 6 dniach, bo wymknął się spod kontroli. Pięciu więźniów przeżyło załamanie nerwowe.

Czy ma znaczenie zmiana wyglądu wojowników na polu bitwy? Czy istnieje związek między anonimowością a traktowaniem ofiar? Pewne kultury idąc na wojnę nie zmieniają wyglądu. W innych, malują się jak bohaterowie "Władcy much". W niektórych noszą maski. W wielu, umundurowani żołnierze są anonimowi. Antropolog John Watson odkrył 23 kultury, które dostarczyły mu takich oto danych. Zmiana wyglądu - 15 grup. Zabijanie, torturowanie, okaleczanie - 13. Jeśli nie zmieniają wyglądu, tylko jeden na ośmiu zabija, torturuje i okalecza. Sedno tkwi w czerwonej strefie. Jeśli zmieniają wygląd, 12 na 13, czyli 90%, zabija, torturuje i okalecza. Oto siła anonimowości.

Jakie siedem procesów społecznych, nadaje śliskość równi pochyłej zła? Bezmyślne zrobienie pierwszego kroku. Dehumanizacja innych. Porzucenie indywidualności. Rozproszenie własnej odpowiedzialności Ślepe posłuszeństwo wobec władzy. Bezkrytyczna zgoda na normy grupy. Pasywna zgoda na zło poprzez bierność lub obojętność.

To się zdarza w nowych lub nieznanych sytuacjach. Wzorce nawykowych reakcji nie działają. Osobowość i moralność są wyłączone. "Łatwo jest donieść na złoczyńcę, trudniej go zrozumieć" mówi nam Dostojewski. Zrozumienie to nie usprawiedliwienie. Psychologia to nie wymówko-logia.

Badania społeczne i psychologiczne pokazały, jak mogą się zmienić normalni ludzie. Nie potrzeba narkotyków. Wystarczą odpowiednie procesy społeczno-psychologiczne. Przykłady z życia wzięte? Porównajmy. Zakończę cytatem z Jamesa Schlesingera: "Psychologowie próbowali zrozumieć, jak i dlaczego jednostki i grupy, zwykle przyzwoite, w pewnych okolicznościach zachowują się inaczej". To własnie jest efekt Lucyfera. "Przełom uczyniony przez eksperyment stanfordzki to przestroga dla wszystkich operacji wojskowych". Powierzenie ludziom władzy bez nadzoru to przepis na nadużycie. Świadomie do tego dopuszczono.

Wg raportu generała Faya winny jest system. To środowisko stworzyło Abu Ghraib poprzez nieudolne przywództwo, które przyczyniło się do tych nadużyć, i do ich ukrywania przed przełożonymi przez dłuższy czas. Ten proceder trwał trzy miesiące. Kto pilnował interesu? Nikt. Jestem przekonany, że zrobiono to celowo. Dano strażnikom przyzwolenie i pewność, że nikt ich z tego nie rozliczy.

Trzeba zmienić postępowanie na tych obszarach, odsuwając się od modelu medycznego, skoncentrowanego na jednostce, a zbliżając do modelu zdrowia publicznego, który rozpoznaje sytuacyjne i systemowe nośniki choroby. Znęcanie się jest chorobą. Uprzedzenie i przemoc to też choroby. Od czasów inkwizycji mamy do czynienia z problemami na poziomie indywidualnym - z marnym skutkiem. Aleksander Sołżenicyn pisał: "Linia podziału między dobrem a złem przecina serce każdego człowieka." Oznacza to, że nie chodzi o siłę zewnętrzną. Chodzi o podejmowane decyzje. O sprawy osobiste.

Zakończę trochę bardziej optymistycznie. Heroizm jako antidotum na zło, poprzez pobudzanie bohaterskiej wyobraźni, w szczególności u dzieci. Chcemy aby dzieci uważały się za przyszłych bohaterów, czekających na właściwy moment by zachować się bohatersko. Moje życie oddala się od zła, zaznanego w dzieciństwie w stronę zrozumienia bohaterów.

Banalność heroizmu polega na tym, że zwykli ludzie dokonują heroicznych czynów. To kontrapunkt dla "Banalności zła" Hanny Arendt. Nasi tradycyjni bohaterowie to zły przykład, bo stanowią wyjątki. Poświecili całe swoje życie pewnej idei. Dlatego znamy ich imiona. Dzieci uwielbiają swoich bohaterów za ich nadprzyrodzonymi zdolności. Trzeba przekonać dzieci, że większość bohaterów to zwykli ludzie zaś niezwykłym jest is heroiczny czyn. To jest szeregowiec Joe Darby, który powstrzymał tortury, bo kiedy zobaczył zdjęcia, przekazał je starszemu oficerowi śledczemu. Czy był bohaterem. Nie. Musiał się ukrywać, bo ludzie chcieli zabić jego, jego matkę i żonę. Ukrywali się przez trzy lata.

Ta kobieta zatrzymała eksperyment stanfordzki. Kiedy wymknął się spod kontroli, ja byłem kierownikiem więzienia. Nie wiedziałem, co się dzieje. Byłem całkowicie obojętny. Przyszła, zobaczyła rozmiar tego szaleństwa i powiedziała: "To potworne, co robisz tym chłopcom. Nie są ani więźniami, ani strażnikami, to po prostu chłopcy i to ty jesteś odpowiedzialny". Zakończyłem eksperyment następnego dnia. A rok później się z nią ożeniłem. (Śmiech) (Oklaski) Odzyskałem zmysły.

Sytuacje mają moc sprawczą, ale ta sama sytuacja u niektórych wzbudzi wrogie instynkty, przemieniając nas w oprawców, a innych zainspiruje do bohaterstwa. Stoisz po jednej albo po drugiej stronie. Większość ludzi jest winna zła, jakim jest bierność, bo mama powiedziała: "Nie mieszaj się. Pilnuj swoich spraw". Wtedy trzeba powiedzieć: "Mamo, ludzkość jest moją sprawą".

W psychologii heroizmu chodzi o to, a są już warsztaty dla bohaterów, nad którymi pracuję z Mattem Langdonem, by rozbudzić w dzieciach bohaterską wyobraźnię, poczucie "jestem przyszłym bohaterem" i umiejętności. By zostać bohaterem, muszą nauczyć się bycia odmieńcem, bo zawszę będą przeciwstawiać się konformizmowi grupy. Bohaterowie to zwykli ludzie, których działania są nadzwyczajne.

Kluczem do heroizmu są dwie rzeczy. A: Musisz działać, gdy inni nie robią nic. B: Musisz działać socjocentrycznie, nie egocentrycznie. Na koniec chcę wspomnieć o Wesleyu Autrey, bohaterze z nowojorskiego metra. 50-letni Afro-Amerykanin, budowlaniec. Stoi czekając na metro. Biały mężczyzna spada na tory. Nadjeżdża metro. 75 świadków zamiera. Autrey ma powody, by się nie angażować. Jest czarny, ma dwójkę dzieci. Zamiast tego, powierza dzieci obcemu, wskakuje na tory, wpycha mężczyznę między tory, kładzie się na nim, a metro przejeżdża nad nimi. Razem z tym facetem mierzą 52 cm Odstęp pociągu od torów to 53 cm. Pół cala mniej i ścięło by mu głowę. "Zrobiłem, co każdy mógł zrobić, nic wielkiego, wskoczyłem na tory".

Moralny imperatyw brzmi: "Zrobiłem to, co każdy powinien był zrobić". Któregoś dnia możecie się znaleźć w podobnej sytuacji. Są 3 wyjścia. Możesz stać się sprawcą zła, które może przybrać różną formę, jak.Artur Andersen, Może będziesz oszukiwać, pozwalać na dręczenie. Druga opcja: przysłużycie się złu biernością. Trzecia: zostaniesz bohaterem. Pytanie tylko czy stać nas na rolę zwykłych bohaterów, czekających na właściwą okazję by zaprząc heroiczną wyobraźnię do akcji? Taka okazja może się zdarzyć tylko raz, a jeśli ją przepuścisz, na zawsze zostanie poczucie, że zaprzepaściłem szansę na bycie bohaterem. Trzeba o tym pamiętać i działać.

Dziękuje bardzo. Przeciwstawiajmy się władzy złych systemów, skupmy się na pozytywach. Popierajmy poszanowanie godności osobistej, sprawiedliwości i pokoju, czego niestety nasza władza nie robi. Dziękuję bardzo. (Oklaski)