Kimberlé Crenshaw
1,132,259 views • 18:49

Chciałabym spróbować czegoś nowego. Ci z was, którzy mogą, wstańcie, proszę. Wymienię teraz kilka nazwisk. Kiedy usłyszycie nazwisko, którego nie kojarzycie, o którym nic nie możecie powiedzieć, usiądźcie i pozostańcie w fotelach.

Ostatnia osoba stojąca - sprawdzimy co wie, OK?

(Śmiech)

Dobrze. Eric Garner. Mike Brown. Tamir Rice. Freddie Gray.

Stojący wciąż, Obróćcie się i popatrzcie dookoła. Na moje oko połowa lub większość wciąż stoi. Więc kontynuujmy.

Michelle Cusseaux. Tanisha Anderson. Aura Rosser. Meagan Hockaday.

Jeśli znów się rozejrzymy, około cztery osoby wciąż stoją, i tak naprawdę nie zamierzam wywoływać was do tablicy. Powiedziałam tak, żeby zachęcić was do szczerości, więc możecie usiąść.

(Śmiech)

Rozpoznający pierwszą grupę nazwisk wiedzą, że byli to Afroamerykanie, zabici przez policję w ciągu ostatnich dwóch i pół roku. Czego możecie nie wiedzieć to, że druga lista to także Afroamerykanie, zabici w ciągu ostatnich dwóch lat. Tylko jedna rzecz odróżnia nazwiska, które znacie od tych, których nie znacie: płeć.

Na wstępie chcę wyjaśnić, że nie ma nic szczególnego w tej publiczności, tłumaczącego schemat rozpoznania, który właśnie widzieliśmy. Przerabiałam to ćwiczenie dziesiątki razy w całym kraju. Przerabiałam je z organizacjami na rzecz praw kobiet. Z grupami zajmującymi się prawami człowieka. Z profesorami. Ze studentami. Z psychologami. Z socjologami. Nawet z postępowymi członkami Kongresu. I wszędzie świadomość poziomu policyjnej przemocy doświadczanej przez czarnoskóre kobiety jest niezmiernie niska.

Czy nie jest zaskakujące, że tak się dzieje? Występują tutaj dwie kwestie. Jest policyjna przemoc wobec Afroamerykanów i przemoc wobec kobiet, dwie kwestie szeroko omawiane w ostatnim czasie. Ale kiedy myślimy o tym, kogo dotyczą te problemy, kto jest przez nie poszkodowany, nazwiska tych czarnoskórych kobiet nigdy nie przychodzą nam na myśl.

Eksperci od komunikacji mówią nam, że gdy fakty nie pasują do dostępnych ram ludzie mają trudności z włączeniem nowych faktów do ich sposobu myślenia o problemie. Nazwiska tych kobiet umknęły naszej świadomości, bo nie ma dla nas żadnych ram, by je zobaczyć, żadnych ram, by je pamiętać, żadnych ram, by je uchwycić. W konsekwencji dziennikarze nie piszą o nich na pierwszych stronach, decydenci nie myślą o nich i politycy nie są zachęceni ani zmuszeni do mówienia do nich.

Teraz moglibyście zapytać dlaczego rama ma znaczenie? W końcu czy kwestia dotycząca osób czarnoskórych i dotycząca kobiet nie powinna obejmować czarnoskórych, będących kobietami i kobiet, które są czarnoskóre? Odpowiedź jest prosta: to podejście do sprawiedliwości społecznej na zasadzie ekonomii skapywania, która w wielu przypadkach nie działa. Bez ram, pozwalających ujrzeć, jak problemy społeczne oddziałują na wszystkich członków grupy docelowej, wielu zostanie pominiętych przez nasze ruchy, pozostawionych, by cierpieć w wirtualnym odosobnieniu. Ale nie musi tak być.

Wiele lat temu zaczęłam używać terminu „intersekcjonalność”, by zmierzyć się z faktem, że dużo naszych problemów dotyczących sprawiedliwości społecznej, jak rasizm czy seksizm, często nakłada się na siebie tworząc wiele poziomów społecznej niesprawiedliwości.

Doświadczeniem, które dało początek intersekcjonalności było moje przypadkowe spotkanie z kobietą nazwiskiem Emma DeGraffenreid. Emma DeGraffenreid była Afroamerykanką, pracującą żoną i matką. Właściwie przeczytałam o historii Emmy ze stron opinii prawnej napisanej przez sędziego, który odrzucił pozew Emmy o dyskryminację ze względu na rasę i płeć skierowany przeciw miejscowej fabryce samochodów. Emma, jak wiele afroamerykańskich kobiet, szukała lepszego zatrudnienia dla swojej rodziny i innych. Chciała stworzyć lepsze życie dla swoich dzieci i rodziny. Jednak złożyła podanie o pracę i nie została zatrudniona, a sądziła, że nie dostała pracy, przez bycie czarnoskórą kobietą.

Sędzia, o którym mowa, odrzucił zarzuty Emmy, a argumentem było, że pracodawca zatrudniał Afroamerykanów i zatrudniał kobiety. Jednak rzeczywistym problemem, którego sędzia nie był skłonny uznać, było, o co Emmie w istocie chodziło, że Afroamerykanie, zatrudnieni głównie do prac przemysłowych i konserwacyjnych, byli wszyscy mężczyznami. A kobiety, które były zatrudnione głównie do prac biurowych i obsługi klientów, były wszystkie białe. Gdyby tylko sąd był w stanie dostrzec, jak te zasady łączą się, mógłby zobaczyć podwójną dyskryminację, która dotknęła Emmę. Jednak sąd nie pozwolił, Emmie połączyć dwóch podstaw powództwa, by przedstawiła swoją historię, ponieważ uważał, że pozwolenie jej na to byłoby jej preferencyjnym potraktowaniem. Miałaby przewagę mając dwie „próby”, podczas gdy afroamerykańscy mężczyźni i białe kobiety tylko jedną. Ale oczywiście ani afroamerykańscy mężczyźni, ani białe kobiety nie musieli łączyć zarzutu dyskryminacji rasowej i ze względu na płeć, aby przedstawić historię dyskryminacji, której doświadczali. Dlaczego prawdziwą niesprawiedliwością nie była sądowa odmowa ochrony afroamerykańskich kobiet tylko dlatego, że ich doświadczenia nie były dokładnie takie same, jak białych kobiet i afroamerykańskich mężczyzn? Zamiast poszerzyć ramę, aby włączyć afroamerykańskie kobiety, sąd po prostu odrzucił ich sprawę całkowicie pozasądownie.

Jako badaczka prawa antydyskryminacyjnego, jako feministka, jako antyrasistka, zwróciłam uwagę na tę sprawę. Była to dla mnie niesprawiedliwość do kwadratu. Po pierwsze, czarnoskóre kobiety nie mogły pracować w fabryce. Po drugie, sąd spotęgował to wykluczenie, czyniąc je prawnie niespójnym. I w dodatku nie było nazwy dla tego problemu. A jak wszyscy wiemy, tam gdzie nie ma nazwy problemu nie widać problemu, a kiedy nie widać problemu, praktycznie nie można go rozwiązać.

Wiele lat później zdałam sobie sprawę, że problem, którego doświadczała Emma, był związany z ramą. Rama, której używał sąd, aby zobaczyć dyskryminację rasową lub ze względu na płeć, była częściowa, co powodowało wypaczenie. Wyzwaniem, przed którym stanęłam było dowiedzieć się czy istniała alternatywna wersja, pryzmat, który pozwoliłby nam zobaczyć dylemat Emmy, pryzmat, który pozwoliłby nam uratować ją od luk prawnych, który pozwoliłby sędziom ujrzeć jej historię.

Przyszło mi wtedy do głowy, że może prosta analogia do skrzyżowania pozwoliłaby sędziom lepiej dostrzec dylemat Emmy. Jeśli pomyślimy o tym skrzyżowaniu, drogi prowadzące do niego mogłyby być na wzór tego, jak siła robocza była strukturyzowana przez rasę i płeć. I wtedy ruchem na tych drogach mogłaby być polityka zatrudniania i inne praktyki, które nimi przebiegały. Jako że Emma była czarnoskórą kobietą, znajdowała się dokładnie tam, gdzie drogi się pokrywały, doświadczając jednoczesnego wpływu ruchu płci i rasy w przedsiębiorstwie. Prawo - prawo jest jak karetka, która pojawia się i jest gotowa uleczyć Emmę, tylko jeśli można wykazać, że została poszkodowana na drodze rasy lub na drodze płci, ale nie w miejscu przecięcia się tych dróg.

Jak nazwać doświadczanie oddziaływania ze strony wielu sił, zostając opuszczonym i zdanym tylko na siebie? Wydaje się, że intersekcjonalność zrobiła to za mnie.

Poszłabym dalej, aby dowiedzieć się, że afroamerykańskie kobiety, jak inne kobiety o odmiennym kolorze skóry, jak inni społecznie wykluczeni ludzie na całym świecie, doświadczali wszystkich rodzajów dylematów i wyzwań jako konsekwencji intersekcjonalności, skrzyżowań rasy i płci, heteroseksizmu, transfobii, ksenofobii, ableizmu, wszystkie je łączy dynamika społeczna, i tworzy wyzwania, które są czasem dość wyjątkowe. Ale w ten sam sposób, w jaki intersekcjonalność podniosła naszą świadomość do tego stopnia, że czarnoskóre kobiety wiodą normalne życie, ujawnia ona również tragiczne okoliczności, w których umierają afroamerykańskie kobiety.

Przemoc policji wobec czarnoskórych kobiet jest bardzo realna. Poziom przemocy, doświadczanej przez czarnoskóre kobiety jest taki, że trudno się dziwić, że niektóre z nich nie wychodzą cało ze spotkań z policją. Czarnoskóre dziewczynki w wieku siedmiu lat, prababcie w wieku 95 lat ginęły z rąk policji. Były zabijane w swoich salonach, w swoich sypialniach. Były zabijane w swoich samochodach. Były zabijane na ulicach. Były zabijane na oczach swoich rodziców i na oczach swoich dzieci. Były śmiertelnie postrzeliwane. Były śmiertelnie kopane. Były śmiertelnie duszone. Były śmiertelnie maltretowane. Były śmiertelnie rażone paralizatorem. Były zabijane, kiedy wołały o pomoc. Były zabijane, kiedy były same i były zabijane, kiedy były z innymi. Były zabijane podczas zakupów, podczas prowadzenia samochodu, będąc niepełnoprawnymi umysłowo, podczas domowej kłótni. Były nawet zabijane, będąc bezdomnymi. Były zabijane rozmawiając przez komórkę, śmiejąc się z przyjaciółmi, siedząc w samochodzie zgłoszonym jako skradziony i zawracając przed Białym Domem z niemowlęciem przypiętym w tylnym siedzeniu auta. Dlaczego nie znamy tych historii? Dlaczego to, że straciły życie nie generuje takiej samej uwagi mediów i społecznego sprzeciwu, jak utracone życia ich poległych braci? Czas na zmianę.

Co więc możemy zrobić? W 2014 roku Afroamerykańskie Forum Polityczne zaczęło postulować, abyśmy „wymawiali jej imię” na wiecach, na protestach, na konferencjach, na spotkaniach, wszędzie, gdzie omawiana jest przemoc państwa wobec czarnoskórych. Ale wymawianie jej imienia nie wystarczy. Musimy być gotowi zrobić więcej Musimy być gotowi zaświadczać, Zaświadczać o często bolesnej rzeczywistości, z którą wolelibyśmy się nie konfrontować, o codziennej przemocy i poniżaniu, z którymi musi mierzyć się wiele czarnoskórych kobiet, czarnoskórych kobiet o różnym kolorze, wieku, tożsamości płciowej. seksualności i sprawności.

Mamy teraz okazję - biorąc pod uwagę, że niektóre z obrazków, którymi mam zamiar się z wami podzielić mogą być poruszające dla niektórych - aby wspólnie unieść ciężar bycia świadkami jakiejś części tej przemocy. Usłyszymy teraz głos fenomenalnej Abby Dobson. Kiedy poznajemy te kobiety, które doświadczyły przemocy i niektóre tego nie przeżyły, mamy okazję naprawić to, co miało miejsce na początku tego wykładu, kiedy nie mogliśmy opowiedzieć się za tymi kobietami, ponieważ nie znaliśmy ich nazwisk.

Na końcu tego klipu będzie wyczytanie listy. Pojawi się kilka nazwisk czarnoskórych kobiet. Chciałabym, aby ci, którzy mogą, włączyli się w wyczytywanie tych imion tak głośno jak potraficie, losowo, w nieuporządkowany sposób. Stwórzmy kakofonię dźwięków, by zaprezentować nasza intencję, by wesprzeć je, by być z nimi, by być dla nich świadkami, by doprowadzić je do światła.

(Śpiewa) Abby Dobson: Powiedz, powiedz jej imię.

Powiedz, powiedz jej imię.

(Publiczność) Shelly!

(Publiczność) Kayla!

AD: Och, powiedz jej imię.

(Publiczność wykrzykuje imiona)

Powiedz, powiedz powiedz jej imię.

Powiedz jej imię.

Za wszystkie imiona, których nigdy nie poznam,

powiedz jej imię.

KC: Aiyanna Stanley Jones, Janisha Fonville, Kathryn Johnston, Kayla Moore, Michelle Cusseaux, Rekia Boyd, Shelly Frey, Tarika, Yvette Smith.

AD: Powiedz jej imię.

KC: Powiedziałam na początku, że jeśli nie możemy dostrzec problemu, nie możemy go rozwiązać. Wspólnie zjednoczyliśmy się, aby dać świadectwo dla ich utraconych istnień. Ale nadeszła pora, aby przejść od żałoby i smutku do działań i przemian. To coś, co możemy zrobić. Wszystko zależy od nas.

Dziękuję za przybycie. Dziękuję.

(Oklaski)