Tim Urban
40,343,903 views • 14:03

W college'u studiowałem nauki polityczne, co oznacza, że musiałem dużo pisać. Kiedy normalny student pisze esej, rozkłada pracę mniej więcej tak. Wiadomo,

(Śmiech)

zacznie trochę wolniej, ale w pierwszym tygodniu zrobi tyle, że kiedy później się przyłoży, zrobi wszystko jak trzeba. Pełna kultura.

(Śmiech)

Też tak chciałem. Taki był plan. Byłem przygotowany, ale kiedy nadchodził czas na esej, robiłem coś takiego.

(Śmiech)

Tak było z każdym esejem.

Aż nadszedł czas pisania pracy dyplomowej na 90 stron, pracy, na którą powinno się przeznaczyć cały rok. Wiedziałem, że do takiej pracy, mój zwykły system nie wystarczy. Było to zbyt duże zadanie, więc zrobiłem plan. Postanowiłem działać mniej więcej tak. Tak miał wyglądać ten rok. Zacząłbym na luzie, w kolejnych miesiącach przyśpieszył, a na koniec wrzucił wyższy bieg, trochę jak po schodach. Trudno wejść po schodach? Nic wielkiego, zgadza się?

Lecz stało się coś przedziwnego. Kilka pierwszych miesięcy? Nadeszły i odeszły, a ja nic nie zrobiłem. Mieliśmy wspaniały zmodyfikowany plan.

(Śmiech)

Potem...

(Śmiech)

Potem minęły środkowe miesiące, a ja wciąż nic nie napisałem, więc byliśmy tutaj. Następnie z dwóch miesięcy zrobił się jeden, który zamienił się w dwa tygodnie. Pewnego dnia budzę się, do ostatecznego terminu zostały trzy dni, a ja dalej nie napisałem ani słowa, więc zrobiłem jedyną możliwą rzecz. Napisałem 90 stron w 72 godziny, zarywając nie jedną, ale dwie noce, człowiek nie powinien zarywać dwóch nocy, rzuciłem się biegiem przez kampus, rzutem na taśmę zdążyłem tuż przed terminem.

Myślałem, że to już koniec. Tydzień później dzwoni telefon z uczelni. "Tim Urban?" "Słucham?" "Musimy porozmawiać o pańskiej pracy". "OK", mówię. Na co słyszę: "To najlepsza praca w naszej historii".

(Śmiech)

(Brawa)

Tak nie było.

(Śmiech)

To była bardzo, bardzo zła praca.

(Śmiech)

Chciałem nacieszyć się chwilą, kiedy myśleliście, "ten gość jest niesamowity".

(Śmiech)

Moja praca była fatalna. Dzisiaj jestem blogerem. Piszę blog "Czekaj, tylko po co". Parę lat temu postanowiłem pisać o odkładaniu na później. Moje zachowanie zawsze dziwiło nie-prokrastynatorów i chciałem wytłumaczyć nieodwlekającym tego świata, co dzieje się w głowie prokrastynatora, dlaczego tacy jesteśmy. Miałem teorię, że mózg prokrastynatora różni się od mózgu innych ludzi. Znalazłem laboratorium rezonansu magnetycznego, gdzie mogłem zeskanować swój mózg i mózg prawdziwego nie-prokrastynatora, żeby móc je porównać. Przyniosłem je dziś, żeby wam pokazać. Spróbujcie przyjrzeć się dokładnie, żeby zobaczyć różnicę. Jeśli nie jesteście ekspertami od mózgu, nie będzie to oczywiste, ale spójrzcie. Oto mózg nie-prokrastynatora.

(Śmiech)

A to jest mój mózg.

(Śmiech)

Jest pewna różnica. Oba mózgi mają Racjonalnego Decydenta, ale mózg prokrastynatora ma też Małpę natychmiastowej gratyfikacji. Co to oznacza dla prokrastynatora? Wszystko jest super, dopóki nie zdarzy się to.

[Teraz weźmy się do pracy.] [Nie!]

Racjonalny Decydent podejmuje rozsądną decyzję, żeby wydajnie popracować, ale Małpie plan się nie podoba, więc przejmuje ster i mówi: "Przeczytajmy całą stronę Wikipedii dotyczącą afery Nancy Kerrigan/Tonyi Harding, ponieważ właśnie mi się przypomniała".

(Śmiech)

Potem...

(Śmiech)

Potem przejdziemy się do lodówki, sprawdzić, czy nic się w niej nie zmieniło od 10 minut. Następnie oddamy się filmom na YouTube, zaczniemy od Richarda Feynmana, opowiadającego o magnesach, a dużo dużo później skończymy na wywiadach z mamą Justina Biebera.

(Śmiech)

Wszystko to trochę potrwa, więc dziś nie znajdziemy w grafiku miejsca na pracę. Sorry!

(Westchnienie)

Co tu się dzieje? Małpa natychmiastowej gratyfikacji raczej nie jest wymarzonym sternikiem. Interesuje się tylko chwilą obecną. Nie ma pamięci przeszłości ani wiedzy na temat przyszłości. Interesują ją tylko dwie rzeczy: żeby było łatwo i przyjemnie.

W świecie zwierząt to się sprawdza. Jeśli jesteś psem i spędzasz życie na rzeczach łatwych i przyjemnych, odnosisz wielki sukces!

(Śmiech)

Dla Małpy, ludzie są tylko gatunkiem zwierząt. Muszą się wyspać, dobrze zjeść i zadbać o przedłużenie gatunku, co w czasach plemiennych mogło się sprawdzać. Ale, jak pewnie zauważyliście, nie żyjemy w czasach plemion. Jesteśmy zaawansowaną cywilizacją, a Małpa nie wie, co to takiego. Dlatego mózg ma kolejną postać, Racjonalnego Decydenta, umożliwiajacego nam rzeczy, jakich inne zwierzęta nie potrafią. Potrafimy wizualizować przyszłość. Potrafimy zobaczyć pełny obraz. Potrafimy planować. On chce to uwzględnić. Pragnie, żebyśmy robili coś, co ma sens na daną chwilę. Czasami jest sens robić rzeczy łatwe i przyjemne, np. jeść kolację, iść spać, cieszyć się zasłużonym wolnym czasem. Te rzeczy mogą się pokrywać. Czasami się zgadzają. Kiedy indziej o wiele sensowniej zrobić coś trudnego i mniej przyjemnego dla dobra całego obrazu. Wtedy mamy konflikt. Dla prokrastynatora konflikt za każdym razem kończy się podobnie, lokując go na długo w strefie pomarańczowej, miejscu łatwym i przyjemnym, całkowicie poza "strefą sensu". Nazywam je "mrocznym placem zabaw".

(Śmiech)

Mroczny plac zabaw dobrze znają wszyscy odkładający na później. Strefa czynności czasu wolnego w chwilach, kiedy nie powinniśmy oddawać się takim czynnościom. Zabawa na mrocznym placu zabaw nie jest przyjemnością, bo nie jest zasłużona. Powietrze przepełniają wina, strach, niepokój, samonienawiść, wszystkie cudowne odczucia prokrastynatora. Gdy Małpa jest za sterem, pytanie brzmi, jak prokrastynator ma przejść do strefy niebieskiej, mniej przyjemnej, ale gdzie mają miejsce ważne rzeczy.

Okazuje się, że prokrastynator ma anioła stróża, spoglądającego z góry i czuwającego w najgorszych momentach. Ten ktoś, to Potwór Paniki.

(Śmiech)

Potwór Paniki większość czasu jest uśpiony. Budzi się znienacka, gdy termin jest za blisko lub grozi publiczne upokorzenie, katastrofa zawodowa czy inne straszne konsekwencje. Co ważniejsze, tylko jego boi się Małpa. Niedawno stał się bardzo istotny w moim życiu, ponieważ sześć miesięcy temu skontaktował się ze mną ktoś z TED i zaprosił do wygłoszenia prelekcji TED.

(Śmiech)

Oczywiście zgodziłem się. Zawsze chciałem mieć na koncie prelekcję TED.

(Śmiech)

(Brawa) Pośród tych całych emocji Racjonalny Decydent wydawał się czymś martwić. "Czy na pewno wiemy, na co się zdecydowaliśmy? Rozumiemy, co będzie miało miejsce w konkretnym dniu w przyszłości? Trzeba usiąść i zająć się tym od razu". Małpa na to: "Całkowita racja, ale otwórzmy tylko Google Earth, zejdźmy na sam dół Indii, jakieś 60 metrów nad ziemią, potem przez dwie i pół godziny przesuwajmy się na samą górę kraju, żeby lepiej poczuć Indie".

(Śmiech)

Tak zrobiliśmy tego dnia.

(Śmiech)

Z sześciu miesięcy zrobiły się cztery, potem dwa, w końcu jeden. Zespół TED opublikował listę prelegentów. Wszedłem na stronę, a tam moja twarz patrzy na mnie. Zgadnijcie, kto się obudził?

(Śmiech)

Potwór Paniki zaczął tracić zmysły, a parę sekund później chaos opanował cały system.

(Śmiech)

A Małpa, pamiętajcie, że boi się Potwora Paniki, hop na drzewo! Wreszcie, wreszcie Racjonalny Decydent może przejąć ster, a ja zacząć pracę nad prelekcją.

Potwór Paniki tłumaczy wszystkie obłąkane przypadki odkładania na później, czyli jak mogłem przez dwa tygodnie, nie być w stanie napisać pierwszego zdania artykułu, a potem magicznie wykazać niewiarygodną pracowitość, nie spać całą noc i napisać osiem stron. Cała ta sytuacja i jej trzy postacie to właśnie system prokrastynatora. Niezbyt piękny, ale w efekcie skuteczny. Parę lat temu zdecydowałem się napisać o tym na blogu.

Zdumiał mnie odzew. Dosłownie tysiące maili od przeróżnych ludzi z całego świata, zajmujących się różnymi rzeczami. Pielęgniarki, bankierzy, malarze, inżynierowie oraz całe mnóstwo doktorantów.

(Śmiech)

Wszyscy pisali to samo. "Mam ten sam problem". Uderzył mnie kontrast między lekkim tonem mego tekstu a powagą tych maili. Głęboko sfrustrowani ludzie pisali, co prokrastynacja zrobiła z ich życia, co zrobiła im Małpa. Zastanowiłem się. Skoro system prokrastynatora działa, o co chodzi? Dlaczego jest im tak źle?

Okazuje się, że są dwa rodzaje odwlekania. Wszystko, o czym dziś mówiłem, przykłady, które podałem, wszystkie mają termin. Gdy jest termin ostateczny, efekty prokrastynacji są ograniczone czasowo, ponieważ Potwór Paniki wkracza do akcji. Inny rodzaj prokrastynacji istnieje w sytuacjach bezterminowych. Jeśli marzy ci się kariera oparta na inicjatywie własnej, w dziedzinie sztuki lub biznesu, nie ma tam terminów. Na początku nic się nie dzieje, dopóki się nie ruszysz i nie popracujesz, żeby sprawy nabrały tempa. Poza karierą są też inne ważne rzeczy bez terminów, takie jak spotkania rodzinne, ćwiczenia, dbanie o zdrowie, praca nad związkiem lub zakończenie związku, który nie ma sensu.

Jeśli dla prokrastynatora jedynym mechanizmem zrobienia czegoś trudnego jest Potwór Paniki, to mamy problem, bo w sytuacjach bez terminu Potwór Paniki nie pokazuje się. Nie ma po co się budzić, więc efekty prokrastynacji, której nic nie ogranicza nie mają końca. Długofalowe odkładanie na później dużo mniej widać i słychać niż przyjemniejsze, krótkofalowe, oparte na dacie ostatecznej. Cierpienie trwa w milczeniu i w samotności. Bywa to źródłem długotrwałego nieszczęścia i żalu za tym, co mogło być. Zrozumiałem, że dlatego ludzie piszą i są w takim złym miejscu. Nie chodzi o projekt na ostatnią chwilę. Długofalowa prokrastynacja sprawia, że czują się jak widz we własnym życiu. Nie chodzi o frustrację z powodu niespełnionych marzeń. Oni nawet nie zaczęli za nimi gonić.

Czytałem te maile i olśniło mnie. Nie-prokrastynatorzy nie istnieją. Tak myślę - wszyscy jesteście prokrastynatorami. Może nie każdy radzi sobie tak słabo, jak niektórzy z nas.

(Śmiech)

Może są tacy, co mają zdrowy stosunek do terminów, ale pamiętajcie, najbardziej podstępny trik Małpy, to brak terminu ostatecznego.

Chcę wam pokazać jeszcze jedną rzecz. To "kalendarz życia". Jedna rubryka na każdy tydzień 90-letniego życia. Nie ma zbyt wielu rubryk, zwłaszcza, że sporo już zużyliśmy. Musimy się dobrze przyjrzeć temu kalendarzowi. Musimy się zastanowić, co tak naprawdę odkładamy na później, bo wszyscy coś w życiu odwlekamy. Musimy pamiętać o istnieniu Małpy natychmiastowej gratyfikacji. Jest to zadanie dla nas wszystkich. Ponieważ nie zostało wiele kratek, powinniśmy zacząć już dziś.

Może nie dziś dziś, ale...

(Śmiech)

No wiecie. Jakoś niedługo.

Dziękuję.

(Brawa)