Kare Anderson
2,302,854 views • 9:46

Dorastałam ze zdiagnozowaną chorobliwą nieśmiałością, tak jak co najmniej 20 osób na sali takiej jak ta. Jąkałam się. Czy odważycie się podnieść ręce?

To ciągle w nas siedzi. Cały czas siedzi, bo gdy jesteśmy tak traktowani, czasem czujemy się niewidoczni, albo pomijani. Gdy zaczęłam patrzeć na ludzi, czym głównie się zajmowałam, zauważyłam, że niektórzy naprawdę potrzebują uwagi i docenienia. Byłam wtedy młoda. Co więc robili? To, co nadal często się robi. Mówimy o sobie. Widziałam też innych ludzi, którzy mieli coś, co nazywam "obustronnym sposobem myślenia". Zawsze znajdują sposób, żeby mówić "o nas". i tworzą ideę "nas".

Chciałbym wymarzyć na nowo świat, w którym wszyscy stajemy się wspaniałymi twórcami szans z innymi i dla innych. Nie ma większej szansy, lepszego wezwania do działania, niż tworzenie szans dzięki talentom używanym częściej dla wspólnego dobra, by osiągnąć rzeczy nieosiągalne w pojedynkę. Chciałabym wam o tym opowiedzieć, gdyż ważniejsza niż samo dawanie, ważniejsza niż dawanie, jest nasza zdolność do robienia czegoś mąrzej i razem, dla większego dobra, co nas wszystkich unosi i nadaje nam wagi. Dlatego tutaj siedzę. Chciałbym też wskazać na coś jeszcze: każdy z was jest w czymś lepszy od całej reszty. Obala to popularne mniemanie, że jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju, to nie jest to właściwy pokój. (Śmiech)

Pozwólcie, że opowiem wam o przyjęciu w Hollywood, na którym byłam kilka lat temu. Spotkałam tam wschodzącą gwiazdę filmu, szybko wdałyśmy się w pasjonującą pogawędkę o sztuce publicznej. Była zagorzałym zwolennikiem tego, żeby każdy nowy budynek w Los Angeles eksponował wewnątrz sztukę publiczną. Chciała, by było to regulowane prawnie, więc żarliwie zaczęła... Kto tutaj jest z Chicago? Zaczęła żarliwie opowiadać o lustrzanych rzeźbach w kształce fasoli w Parku Millennium, do których podchodzili ludzie, uśmiechali się do odbicia, pozowali, zgrywali się, robili sobie selfiki i się śmiali. Gdy tak opowiadała, nagle coś sobie pomyślałam. Powiedziałam: "Znam kogoś, kogo powinnaś poznać. Za parę tygodni wychodzi z więzienia San Quentin". (Śmiech) "Ma podobnie silne pragnienie, by sztuka angażowała i łączyła ludzi". Spędził on 5 lat w odosobnieniu, spotkałam go, przemawiałam w San Quentin. Jest elokwentny, miły dla oka, ładnie napakowany. Trzyma się żelaznej zasady: trening 7 razy w tygodniu (Śmiech) Myślę, że w tym momencie złapała o co mi chodzi. Powiedziałam: "Byłby niespodziewanym sojusznikiem". I nie tylko. Oto James. Jest architektem i profesorem, uwielbia projektować miejsca publiczne, jak małe placyki i miejskie pasaże. Są pełne sztuki, ludzie szkicują, czasem zamienią słowo. To chyba dobrzy sojusznicy. W rzeczy samej - byli. Spotykali się, przygotowywali, przemawiali przed radą miasta Los Angeles. Przedstawiciele rady nie tylko wprowadzili przepis, połowa z nich poprosiła, żeby z nimi pozować. Byli zachwycający, frapujący i wiarygodni. A tego nie można kupić.

Pomyślcie, jaką możemy stworzyć okazję, gdyż jesteśmy czymś więcej, niż bogactwem, wydumanymi tytułami, czy mnóstwem kontaktów. Mamy zdolność łączenia naszych dobrych stron, by coś uzyskać. Nie mówię, że jest to proste. Pewnie wielu z was dokonało też złych decyzji na temat tego, z kim nawiązać kontakt, sugeruję jednak, że jest to szansa. Zaczęłam o tym myśleć, gdy byłam jeszcze reporterką Wall Street Journal, byłam w Europie i miałam opisywać trendy, które wykraczały poza biznes, politykę lub styl życia. Musiałam posiadać kontakty w światach bardzo odmiennych od mojego, bo inaczej nie dałoby ich się obserwować. Po trzecie, musiałam pisać tak, jakbym wcielała się w czytelnika, żeby mogli zobaczyć, jak trendy wpływają na ich życie. Tak postępują twórcy szans.

Jest jedna dziwna rzecz. Coraz więcej Amerykanów pracuje, mieszka i spędza czas z ludźmi, którzy myślą identycznie jak oni, przez co stają się bardziej sztywni i ekstremalni, Twórcy szans aktywnie szukają okazji do poznania zupełnie odmiennych ludzi, budują związki, a dzięki temu mają zaufane kontakty, dzięki którym mogą zbudować zespół, by szybciej i lepiej rozwiązać problem, wykorzystać większą ilość szans. Różnice ich nie obrażają, lecz fascynują, co jest ogromną zmianą stylu myślenia. Kto raz tego doświadczył, chce więcej. Świat wzywa nas do kolektywnego nastawienia, Wierzę, że takie postępowanie jest teraz szczególnie ważne. Dlaczego akurat teraz? Bo wymyślamy rzeczy typu drony, leki czy zbieranie danych, które można wymyślać grupowo, taniej i w dobrych celach. Ale też, jak wiemy z wiadomości, w niebezpiecznych celach. Każdego z nas wzywa owa wyższa potrzeba.

A teraz wisienka na torcie: to nie tylko pierwsza szansa, którą tworzysz z innym, jest największa dla ciebie jako instytucji czy osoby prywatnej. Zaczyna się dopiero po doświadczeniu i wzajemnym zaufaniu. Niespodzianki odkryjesz dopiero później, zupełnie nieoczekiwanie. Dla przykładu: Marty to mąż tej aktorki, o której wspominałam. który oglądał ich próby. Szybko zaczął rozmawiać z Wallym, tym moim znajomym z więzienia, o tej codziennej siłowni. I pomyślał, Mam korty do racquetballa. Ten gość mógłby tego uczyć. Wielu pracowników gra na moich kortach. Często podróżują. Mogliby ćwiczyć w pokojach hotelowych, bez sprzętu. I tak Wally dostał robotę. Na tym nie koniec, po latach uczył też racquetballa. Po kilku latach uczył trenerów racquetballa. Sugeruję więc, że dzielenie z ludźmi wspólnych zainteresowań i działań przyzwyczaja do szczęśliwych zbiegów okoliczności w przyszłości. Właśnie o to tu chodzi. Otwieramy się na te okazje. Na tej sali są liderzy techniki, kluczowi gracze z rzadkim potencjałem, by tworzyć systemy i wspólnie projektować.

Oto moje wezwanie. Zapamiętajcie trzy cechy twórców szans. Twórcy okazji stale szlifują umiejętności i stają się poszukiwaczami wzorów. Wkraczają w inne, obce im, światy, czym zdobywają zaufanie i mogą dostrzec te wzory. Komunikują się, by łączyć w samym sednie wspólnej sprawy

Proszę więc was: świat jest głodny. Wierzę w to, co wiem, z pierwszej ręki że świat nas potrzebuje, byśmy jako twórcy okazji zjednoczyli się i naśladowali te zachowania. Wielu z was już to robi, co wiem z pierwszej ręki. Możemy na nowo wymarzyć sobie świat, w którym łączymy najlepsze talenty, by razem osiągnąć wspanialsze rzeczy, niż te, które można osiągnąć w pojedynkę. Pamiętajcie, Dave Liniger powiedział kiedyś: "Nie uda wam się, jeśli na składkową imprezę przyniesiecie tylko widelec". (Śmiech)

Dziękuję. Dziękuję. (Brawa)