Eli Pariser
5,627,140 views • 9:04

Markowi Zuckerbergowi dziennikarz zadał pytanie o kanały informacyjne. Zapytał go: "Dlaczego są one takie istotne?" Zuckerberg powiedział: "Wiewiórka umierająca w twoim ogródku może być bardziej dla ciebie istotna niż ludzie umierający w Afryce." Chciałbym powiedzieć, jak może wyglądać Internet bazujący na takiej idei.

Kiedy dorastałem na wsi w stanie Maine, Internet oznaczał dla mnie coś bardzo odmiennego. Był połączeniem ze światem. Czymś, co połączyłoby nas razem. Byłem pewien, że będzie wspaniały dla demokracji i naszego społeczeństwa. Jednak jest zmiana w przepływie informacji online, która jest niewidoczna. Jeżeli nie zwrócimy na nią uwagi może stać się problemem. Pierwszy raz to zobaczyłem na swoim profilu na Facebook. Pierwszy raz to zobaczyłem na swoim profilu na Facebook. Jestem nowoczesny, politycznie (wielka niespodzianka) jednak zawsze wychodzę naprzeciw konserwatystom. Lubię słuchać tego, co mają do powiedzenia, widzieć, do czego się odnoszą, uczyć się paru rzeczy. Zaskoczyło mnie pewnego dnia, konserwatyści zniknęli z mojego Facebooka. Okazało się, że Facebook sprawdzał, co klikałem i zauważał, właściwie, że klikałem więcej na linki liberalnych znajomych od linków konserwatywnych kolegów. Bez mojej konsultacji odrzucał je. One zniknęły.

Facebook nie jest jedynym miejscem, gdzie dokonywana jest ta niewidoczna, algorytmiczna selekcja Internetu. Google też to robi. Jeżeli będziemy szukali tego samego, nawet teraz w tym samym czasie to możemy otrzymać różne wyniki. Nawet, gdy nie jesteś zalogowany, powiedział mi jeden inżynier, jest 57 sygnałów na które patrzy Google. Poczynając od komputera, używanej przeglądarki, po lokację, które kroją pod osobę wyniki wyszukiwania. Pomyśl przez chwilę, nie ma już standardowego Google. Śmieszne jest to, że tego nie widać. Nie widać, jak różne są twoje wyniki od czyichś.

Parę tygodnie temu, poprosiłem znajomych o wyszukanie "Egipt" i przesłanie screenów z wynikami. To jest screen Scotta. A to screen Daniela. Układając je koło siebie nawet nie trzeba czytać linków by zobaczyć różnicę. Jeżeli przeczytasz linki to znajdziesz coś niezwykłego. Daniel nic nie otrzymał na temat protestów w Egipcie na pierwszej stronie wyników. Strona Scotta była w nie obfita. To było niezła historia swego czasu. Tak różne stały się teraz wyniki.

Nie tylko Google i Facebook tak robi. Ten problem pomiata całą siecią. Istnieje cały szereg firm wykonujących taką personalizację. Yahoo News, największa strona internetowa z wiadomościami, jest spersonalizowana, różni ludzie otrzymują różne wyniki. Huffington Post, Washington Post, New York Times, wszystkie bawią się z personalizacją na różne sposoby. To idzie wszystko w kierunku świata, w którym Internet pokazuje wyniki, które sam myśli, że chcemy, ale niekoniecznie to, co powinniśmy zobaczyć. Tak, jak Eric Schmidt powiedział: "Będzie bardzo trudno ludziom oglądać, czy konsumować coś, co w pewnym sensie nie zostało do nich dostosowane."

Dlatego sądzę, że to jest problem. Sądzę, że biorąc wszystkie filtry razem, wszystkie te algorytmy, otrzymamy coś, co nazywam bańką z filtrami. Twoja bańka jest twoim własnym unikalnym informacyjnym wszechświatem, w którym żyjesz online. Zawartość bańki zależy od tego kim jesteś i co robisz. Szkopuł w tym, że nie decydujesz o tym co trafia, a co ważniejsze, co zostaje wycięte z wyników. a co ważniejsze, co zostaje wycięte z wyników. Pewien problem w bańkach z filtrami odkryli naukowcy z Netflix. Patrzyli na kolejki w Netflix i zauważyli coś dziwnego, co wieli z nas pewnie zauważyło, że są niektóre filmy, które wpadają i wypadają z naszych domów. Wchodzą do kolejki i zaraz z niej wypadają. "Iron Man" tak wypada, "Waiting for Superman" również może czekać długi czas.

Odkryli, że w kolejkach Netflix toczy się walka pomiędzy naszymi przyszłymi ambicjami, a teraźniejszymi impulsywnymi osobowościami. Wszyscy chcielibyśmy być kimś, kto oglądał "Rashomon", ale w tej chwili chcemy oglądać po raz czwarty "Ace Ventura". (Śmiech) Najlepsze dopasowanie daje nam coś z ich obu. Trochę Justina Biebera i trochę Afganistanu. Daje nam trochę warzyw, tak jak i trochę deseru. Wyzwaniem tych algorytmów w filtrach, personalizujących filtrów, jest to, ponieważ patrzą one na co się najpierw kliknie co może wytrącić je z równowagi. Zamiast zbalansowanej diety, możesz skończyć otoczonym przez śmieci informacyjne.

Sugeruje to, że rzeczywiście możemy mieć trop, że Internet idzie w złym kierunku. W rozgłaszającym społeczeństwie, tak brzmi podstawowa mitologia, w takim społeczeństwie, byli strażnicy, redaktorzy, którzy kontrolowali przepływ informacji. Przyszedł internet i ich wymiótł, co pozwoliło nam się nawzajem połączyć, a to jest niesamowite. Jednak nie to teraz się dzieje. Widzimy podawanie sobie pochodni od strażników do ich algorytmicznych odpowiedników. Z algorytmami jest tak, że nie posiadają wbudowanej etyki, którą mieli redaktorzy. Jeżeli algorytmy będą naszymi kuratorami, będą decydowały o tym co widzimy, a co nie, to musimy się upewnić, że nie steruje ich związek. Upewnijmy się, że również pokazują nam rzeczy, które są niewygodnie, wyzywające, czy ważne, to co robi TED, inne punkty widzenia.

Już tu byliśmy jako społeczność, taka prawda. Już tu byliśmy jako społeczność, taka prawda. W 1915, gazety nie przejmowały się za bardzo obywatelskimi obowiązkami. Potem ludzie zauważyli, że one robiły coś bardzo ważnego. Naprawdę nie można mieć funkcjonującej demokracji, jeżeli obywatele nie mają dobrego przepływu informacji. Gazety były istotne, bo działały jak filtr, a potem etyka dziennikarska się rozwinęła. Nie było to perfekcyjne, ale przetrwaliśmy dzięki temu poprzedni wiek. Teraz, wróciliśmy tak jakby do 1915 w sieci. Potrzebujemy nowych strażników by zawarli tą odpowiedzialność w kodzie, który piszą.

Wiem, że jest tu wiele ludzi z Facebooka i Google, Larry i Sergiej, ludzie, którzy pomogli zbudować sieć taką, jaką jest, za to jestem im wdzięczny. Potrzebujemy, abyście upewnili się, że te algorytmy zawierają w sobie wyczucie publicznego życia, obywatelskiego obowiązku. Upewnijcie się, że są wystarczająco przezroczyste byśmy mogli dostrzec reguły, które decydują, co przepuszcza filtr. Musicie dać nam trochę kontroli, byśmy sami zdecydowali, co przechodzi, a co nie. Ponieważ myślę, że potrzebujemy by Internet był tym czymś o czym marzyliśmy, że będzie. Musi nas ze sobą łączyć. Musi nam przedstawiać nowe idee, nowych ludzi i różne perspektywy. Nie uda się to, jeżeli zostaniemy wyobcowani w sieci do jednostki.

Dziękuję.

(Oklaski)