Michael Kimmel
2,132,333 views • 15:58

Jestem tu, by przekonać mężczyzn do wsparcia równości płci.

(Okrzyki)

Zaraz, zaraz... Co? Co mają mężczyźni do równości płci? Równość płci dotyczy kobiet, prawda? Samo słowo płeć dotyczy kobiet. Występuję tutaj jako biały mężczyzna, należący do klasy średniej.

Nie zawsze nim byłem. Przydarzyło mi się to 30 lat temu, kiedy skończyłem studia. Wraz z moimi znajomymi doszliśmy do wniosku, że nastąpił wysyp pisania i myślenia o teorii feministycznej, ale wciąż brakuje kursów. Więc zrobiliśmy to, co absolwenci robią zwykle w takiej sytuacji. Założyliśmy grupę naukową. Czytaliśmy tekst, rozmawialiśmy o nim, jedliśmy zrzutkowy posiłek.

(Śmiech)

Co tydzień 11 kobiet i ja...

(Śmiech)

Czytaliśmy feministyczny tekst i rozmawialiśmy o nim. Podczas jednej z rozmów miało miejsce zdarzenie, które zmieniło moje życie. To była rozmowa dwóch kobiet. Jedna z nich była biała, a druga czarna. Biała kobieta powiedziała... To zabrzmi bardzo anachronicznie. Biała kobieta powiedziała: "Wszystkie kobiety doświadczają tej same opresji. Patriarchat umieszcza je wszystkie na podobnej pozycji, więc wszystkie powinny intuicyjnie odczuwać solidarność". Na co czarna kobieta powiedziała: "Nie wydaje mi się. Pozwól, że zadam ci pytanie". I czarna kobieta spytała białej: "Kiedy wstajesz rano i patrzysz w lustro, co widzisz?". Biała kobieta odpowiedziała: "Kobietę". Na co czarna stwierdziła: "I w tym tkwi problem. Bo kiedy ja rano staję przed lustrem, to widzę czarną kobietę. Dla mnie rasa jest widoczna. Dla ciebie jest przezroczysta. Nie widzisz jej". A potem powiedziała coś naprawdę zadziwiającego. "Tak działają przywileje. Przywileje są niewidoczne dla tych, którzy je mają". Białym ludziom siedzącym na sali powiem, że to luksus nie musieć myśleć o swojej rasie w każdej sekundzie życia. Przywileje są niewidoczne dla tych, którzy je mają.

Byłem jedynym mężczyzną w grupie, więc powiedziałem tylko: "O nie".

(Śmiech)

I ktoś spytał: "Co to za reakcja?". Odpowiedziałem: "Kiedy wstaję rano i patrzę w lustro, to widzę człowieka. Jestem dosyć przeciętną osobą. Biały mężczyzna z klasy średniej, bez rasy, przynależności klasowej, płci. Jestem całkowicie standardowy".

(Śmiech)

Lubię myśleć, że właśnie wtedy stałem się białym mężczyzną z klasy średniej. Klasa, rasa, płeć przestały dotyczyć tylko innych, one dotyczyły mnie. Zacząłem o nich myśleć i dotarło do mnie, że to przez przywileje były one dla mnie niewidoczne.

Chciałbym, żeby ta historia skończyła się 30 lat temu w tej małej grupie dyskusyjnej. Ale ostatnio przypomniało mi się o niej na uniwersytecie, na którym uczę. Mam koleżankę, która tak jak ja wykłada socjologię płci, ale podczas innych semestrów. Więc czasem ona daje u mnie gościnny wykład, a czasem ja u niej. Kiedy raz wchodziłem na gościnny wykład do sali pełnej 300 studentów, jeden ze studentów spojrzał na mnie i powiedział: "No! Wreszcie jakaś obiektywna opinia".

Cały semestr, gdy tylko moja koleżanka zaczynała mówić, moi studenci widzieli w niej kobietę. Np. jeśli ona mówiła takie zdanie: "W USA istnieje strukturalna nierówność oparta na płci", to oni na to: "To jasne, że tak mówisz. Jesteś kobietą". Jeśli ja to mówiłem, to reagowali: "Ale to interesujące. Czy to będzie na teście? Jak się pisze strukturalna?".

(Śmiech)

Mam nadzieję, że widzicie, jak wygląda obiektywizm.

(Śmiech) (Brawa)

Bezcielesny zachodni racjonalizm.

(Śmiech)

A tak poza tym, to myślę, że właśnie dlatego mężczyźni noszą krawaty.

(Śmiech)

Bo jeśli zamierzasz ucieleśnić bezcielesny zachodni racjonalizm potrzebujesz znaku, a co może być lepszym znakiem bezcielesnego zachodniego racjonalizmu niż coś, co na jednym końcu ma pętlę, a drugim końcem wskazuje na genitalia?

(Śmiech) (Brawa)

Mamy tutaj do czynienia z dualizmem ciało-umysł.

Sprawienie, że płeć będzie widzialna dla mężczyzn, to pierwszy krok do zaangażowania ich w walkę o równość płci.

Gdy facet słyszy po raz pierwszy o równości płci, kiedy zaczyna o tym myśleć, z reguły dochodzi do wniosku, że to jest w porządku, że to jest imperatyw etyczny. Ale nie każdy. Niektórym zapala się w głowie taka żarówka: "O Boże! Tak, równość płci" i natychmiast zaczynają opowiadać Ci o twojej opresji w protekcjonalny sposób. Rozumieją wspieranie równości płci jako coś pokrewnego rycerskości: "Drogie panie, dziękujemy za zwrócenie nam uwagi na problem, zaraz się nim zajmiemy". A to powoduje coś, co nazywam: "przedwczesnym samozadowoleniem".

(Śmiech) (Brawa)

Istnieje też inna grupa, aktywnie sprzeciwiająca się równości płci, która postrzega ją jako krzywdzącą dla mężczyzn. W pewnym talk-show występowałem razem z czterema białymi mężczyznami. To jest początek mojej książki: "Wściekli biali faceci". Czterech białych wściekłych facetów wierzących, że oni, biali mężczyźni w Ameryce są ofiarami pozytywnej dyskryminacji w miejscu pracy. Opowiadali historie, jak to mieli kwalifikacje do pracy, do awansu, ale ich nie zdobywali i to ich wkurzało. Opowiadam o tym, bo chcę, żebyście usłyszeli tytuł tego talk-show. To był cytat z wypowiedzi jednego z gości, a było to "Czarna kobieta ukradła moją pracę". Opowiadali swoje historie o niezdobywaniu pracy, awansu mimo kwalifikacji. A potem była moja kolej i spytałem: "Mam tylko jedno pytanie i dotyczy ono tytułu tego programu. "Czarna kobieta ukradła moją pracę". Właściwie chodzi o jedno słowo. Chodzi o słowo "moją". Skąd pomysł, że ta praca była wasza? Dlaczego tytuł programu nie brzmi "Czarna kobieta zdobyła pracę"? Bez skonfrontowania się z męskim poczuciem przywilejów, nie zrozumiemy nigdy, dlaczego tylu mężczyzn sprzeciwia się równości.

(Brawa)

Myślimy, że wszyscy mają równe szanse. Jeśli ktoś chce to zmienić, myślimy: "O, nie! Świat staje na głowie. To dyskryminacja przeciwko nam".

(Brawa)

Powiem wprost: biali mężczyźni w Europie i w USA są beneficjentami największej afirmatywnej akcji w historii świata. Zatytułowanej "Historia świata".

(Śmiech) (Brawa)

Ustaliłem już, co stoi na przeszkodzie zaangażowaniu mężczyzn, ale dlaczego powinniśmy wspierać równość płci? Bo to jest sprawiedliwe i poprawne. Ale ponadto równość płci leży w naszym interesie. Jeśli wsłuchać się w to, czego mężczyźni oczekują od życia, to okaże się, że równość płci im to zapewni.

Równość płci jest dobra dla krajów. Większość badań pokazuje, że kraje, w których istnieje równość płci, to także kraje z najwyższym wskaźnikiem zadowolenia z życia. I nie chodzi o to, że wszystkie są w Europie.

(Śmiech)

Te spośród europejskich krajów, w których równości płci jest więcej, osiągają wyższy wskaźnik zadowolenia z życia.

To jest też dobre dla firm. Badania przeprowadzone przez firmę Catalyst pokazały, że wspieranie równości w firmach przekłada się na zadowolenie pracowników. W takich firmach rotacja pracowników jest mniejsza. Firmy te mniej czasu poświęcają na rekrutację. Mają wyższe wskaźniki retencji, bardziej zadowolonych i produktywnych pracowników. W firmach często słyszę takie pytanie: "Ta równość płci będzie sporo kosztowała, prawda?". Na co odpowiadam: "Powinniście raczej policzyć, ile kosztuje was aktualna nierówność płci, ona jest bardzo droga". Równość jest dobra dla biznesu.

Jest też dobra dla mężczyzn. Jest dobra dla sposobu, w jaki chcemy żyć. Młodzi mężczyźni ogromnie się zmienili i chcą mieć świetną relację z dziećmi. Oczekują, że ich partnerzy, współmałżonkowie, żony będą pracować poza domem i poświęcą się karierze tak samo, jak oni.

Chciałem przedstawić wam te zmiany. Może niektórzy z was to pamiętają. Kiedyś była taka zagadka. Niektórzy może się wzdrygną na jej wspomnienie. Ona brzmiała jakoś tak.

Pewien mężczyzna i jego syn jadą autostradą i mają wypadek. Ojciec ginie, a syn zostaje zabrany do szpitala. Kiedy wnoszą go na ostry dyżur, lekarz, który tam dyżuruje, patrzy na chłopca i mówi: "Nie mogę się nim zająć, to mój syn". Jak to możliwe?

Byliśmy skołowani. Nie umieliśmy tego rozgryźć.

(Śmiech)

Postanowiłem zrobić mały eksperyment z moim 16-letnim synem. Kiedy ostatnio siedział w domu z paczką kumpli, oglądając mecz w telewizji, postanowiłem zadać im tę zagadkę, żeby ocenić poziom zmian. 16-letni chłopcy, oni natychmiast odpowiedzieli: "To jego mama". Tak po prostu. Poza moim synem, który stwierdził: "Mógł mieć dwóch ojców".

(Śmiech) (Brawa)

To pokazuje poziom zmian. Młodzi mężczyźni oczekują, że będą umieli łączyć pracę i życie rodzinne. Chcą związku z dwoma karierami i dwoma opiekunami. Chcą łączyć pracę i życie rodzinne ze swoimi partnerami. Chcą być zaangażowanymi ojcami.

Okazuje się, że im więcej równości w związku, tym szczęśliwsi są obaj partnerzy. Dane przedstawiane przez psychologów i socjologów są całkiem przekonujące. Myślę, że mamy wystarczająco dużo danych, żeby przekonać mężczyzn, że dzięki równości płci każda strona zyskuje. A oto co mówią dane. Kiedy mężczyźni próbują łączyć życie zawodowe i rodzinne, z reguły opisują to tak: angażujemy się i pomagamy.

(Śmiech)

Chciałbym zaproponować coś bardziej radykalnego, jedno słowo: "dzielić".

(Śmiech)

Dane pokazują, że kiedy mężczyźni wykonują prace domowe i opiekują się dziećmi, to dzieci lepiej radzą sobie w szkole. Mają niższy wskaźnik nieobecności, lepsze wyniki. Rzadziej diagnozuje się u nich ADHD. Rzadziej odwiedzają dziecięcego psychiatrę. Rzadziej chorują.

Jeśli mężczyźni biorą udział w pracach domowych i opiece nad dziećmi, to dzieci są szczęśliwsze, zdrowsze, a tego właśnie mężczyźni pragną.

Kiedy to robią, ich żony są szczęśliwsze. Ba! Ich żony są zdrowsze. Rzadziej odwiedzają terapeutę, rzadziej mają depresję, rzadziej chorują, częściej chodzą na siłownię, wykazują wyższy poziom zadowolenia z małżeństwa. Udział w obowiązkach i opiece sprawia, że ich żony są szczęśliwsze i zdrowsze, a tego właśnie mężczyźni pragną. Dzieląc obowiązki i opiekę nad dziećmi, mężczyźni są zdrowsi. Mniej palą, mniej piją, rzadziej korzystają z używek. Rzadziej pojawiają się na ostrym dyżurze, ale za to częściej robią rutynowe badania. Rzadziej odwiedzają terapeutę, rzadziej mają depresję, rzadziej chorują. Udział w obowiązkach i opiece na dziećmi sprawia, że mężczyźni są szczęśliwsi i zdrowsi. A kto tego nie chce?

Wreszcie ich udzielanie się sprawia, że częściej się kochają.

(Śmiech)

Które z tych czterech fascynujących odkryć znalazło się na okładce Men's Health?

(Śmiech)

"Prace domowe ją podniecają. (O ile Ty je wykonasz)".

(Śmiech)

Te dane, tak żeby przypomnieć panom na widowni, były zbierane przez długi czas, więc proszę bez stwierdzeń: "Hmm, myślę, że dziś pozmywam". Te dane były zbierane przez naprawdę długi czas. To pokazuje coś ważnego. Men's Health, umieszczając ten temat na okładce, nazwał go: "Gra w dom".

Dowiedzieliśmy się czegoś bardzo ważnego. Równość płci leży w interesie krajów, firm, mężczyzn, ich dzieci i partnerów. To nie jest gra, w której wygrywa jedna strona. Zyskujesz albo tracisz. To jest gra, którą każda ze stron wygrywa. Ponadto nie da się wzmocnić pozycji kobiet i dziewczynek bez zaangażowania chłopców i mężczyzn. Wiadomo. Moje stanowisko jest takie, że mężczyźni potrzebują tego wszystkiego, co kobiety określają, jako niezbędne do życia, żeby móc żyć tak, jak mówią, że chcą.

W 1915 roku, w przeddzień wielkiej demonstracji sufrażystek na Piątej Alei w Nowym Jorku, pewien nowojorski pisarz napisał artykuł zatytułowany "Feminizm dla mężczyzn". A jego pierwsze zdanie brzmiało: "Feminizm sprawi, że mężczyźni po raz pierwszy będą wolni".

Dziękuję.

(Brawa)