Kiedy w XIX w. zbudowano Biały Dom, był on miejscem otwartym dla wszystkich. Odwiedzali go często sąsiedzi. Do Prezydenta Adamsa zaszedł miejscowy dentysta. Chciał uścisnąć Prezydentowi dłoń. Prezydent oddalił Sekretarza Stanu, z którym się naradzał, i zapytał dentystę, czy usunąłby mu ząb. W połowie XIX w. prezydentem był Pierce, który poczynił pewną uwagę. Chyba jedynie za to go zapamiętano. Ktoś przechodził obok Białego Domu, mówiąc, że chciałby go zobaczyć, na co Pierce: "Mój miły panie, oczywiście, że może go Pan zobaczyć. To nie mój dom, lecz dom całego narodu."
Gdy zaczęłam pracę w Białym Domu na początku kadencji Baracka Obamy, Biały Dom był tego dokładnym przeciwieństwem. Na oknach były osłony antybombowe. Używaliśmy Windows 2000. Firewall blokował media społeczne. Nie mieliśmy ani bloga, ani kont na Twitterze, Nie mieliśmy ani bloga, ani kont na Twitterze, Moim zadaniem było prowadzić program "Otwarty Rząd", czyli wdrożyć wartości jak przejrzystość, aktywne obywatelstwo i współpraca z rządem tak, by uczynić rząd bardziej otwartym na współpracę z obywatelami. by uczynić rząd bardziej otwartym na współpracę z obywatelami.
Zaletą firm jest to, że potrafią łączyć ludzi w zespoły, tak, aby tworzyli oni bardzo złożone produkty jak samochody czy komputery. A im bardziej złożone produkty społeczeństwa, tym większy jego sukces. Firmy produkują dobra, a rządy dobra publiczne. Pracują nad lekarstwem na raka, edukują nasze dzieci i budują drogi. Nie ma jednak instytucji, która byłaby dobra, która tworzyłaby coś tak złożonego, która wykorzystałaby umiejętności obywateli do współpracy z rządem w otwarty sposób.
Jak więc opracować taką politykę? Spytaliśmy pracowników sektora publicznego, jak uczynić rząd bardziej przystępnym. Okazało się, że nikt wcześniej tego nie zrobił. Chcieliśmy poprosić opinię publiczną o pomoc w stworzeniu nowej polityki. Nie tak, jak zwykle - po fakcie, dając akty prawne do skomentowania, lecz z wyprzedzeniem. Ale nie było precedensu prawnego, kulturowego, czy technicznej możliwości. Niektórzy wręcz mówili, że to nielegalne!
Problem tkwi w tym, że władze kierują przepływem wartości i ekspertyz od rządu do ludzi oraz od ludzi do rządu do końca procesu podejmowania decyzji. Jednak XVIII-wieczny, scentralizowany model, według którego działają instytucje, zakłada przepływ wartości poprzez wybory raz na kilka lat W dobie mediów społecznych to słaby sposób na wyrażanie naszych wartości. Dziś technologia pozwala wyrażać siebie czasem nawet do granic przesady.
W XIX wieku, z kolei, bazowaliśmy na idei urzędów i państwowości, które pomagały zarządać złożonymi społeczeństwami. Jednak scentralizowaliśmy i wzmocniliśmy te urzędy Teraz wiemy, że to mądrych nie sieją sami się rodzą i pracują dla innych. Rozejrzmy się po tej sali, a zobaczymy że inteligencja i kompetencje są powszechne i nie ograniczają się do instytucji rządowych.
Ostatnimi laty naukowcy zajęli się zjawiskiem, które nazywają mianem przepływu. Zakłada ono, że systemy społeczne i naturalne kierują przepływem tego, co się w nich znajduje. Rzeka kieruje przepływem wody, a piorun wychodzący z chmury kieruje przepływem elektryczności. Liść kieruje przepływem substancji odżywczych, czasem krążąc wokół jakiejś przeszkody, ale ma sprawiać, by te substancje płynęły. Podobnie jest z systemami społecznymi, systemami rządowymi, gdzie metafora przepływu daje nam sposób na zrozumienie, w czym tkwi problem i uświadamia nam, że czujemy potrzebę przeprojektowania przepływu w naszych instytucjach.
Żyjemy w kambrze wielkich danych i sieci społecznych, mamy więc okazję przeprojektować instytucje które, tak naprawdę, są nowe. Pomyślcie, ile znacie firm, ile gałęzi gospodarki, zwłaszcza tak olbrzymich jak sektor publiczny, które nie reorganizują sposobu działania? Jasne, inwestujemy w innowacje, takie jak Internet, edukacja czy nauka, ale zbyt mało w przekształcanie i reorganizację istniejących instytucji.
Wiem, że łatwo jest narzekać na stronniczych polityków i wybujałą biurokrację. Narzekanie zawsze jest w modzie, zwłaszcza przed wyborami, ale świat jest złożony. Niedługo będzie nas 10 miliardów i wielu zabraknie środków do życia. Możemy narzekać ile chcemy, ale co zastąpi dzisiejszy świat? Co nastąpi po Arabskiej Wiośnie?
Jedną z alternatyw są sieci społeczne, takie jak Facebook czy Twitter. Zawsze są zwarte i gotowe, Facebook zatrudnia 3000 pracowników, zarządzających 900 milionami "mieszkańców". Są wręcz obywatelami, bo ostatnio stanęli do walki przeciw naruszeniu ich praw. Wszyscy stanęli ramię w ramię, by służyć sobie nawzajem w dobrej sprawie. Jednak zamknięte społeczności, np. korporacje, to nie oddolne demokracje. Nie zastąpią rządu. Dodanie do znajomych na Facebooku nie równa się zobowiązaniu do wspólnej, ciężkiej pracy na rzecz zarządzania państwem. Jednak media społeczne czegoś nas uczą. Twitter to sukces, bo otworzył platformę API (interfejs programowania aplikacji), Twitter to sukces, bo otworzył platformę API (interfejs programowania aplikacji), jako podstawę dla setek tysięcy aplikacji, by każdy mógł się cieszyć nowym sposobem przetwarzania informacji. Pomyślmy, jak otworzyć rządowe API, żeby w ten sposób stworzyć nowe mocarstwo, które pomyślnie połączy hierarchię instytucji (bo trzeba zachować taką strukturę, żeby móc kierować przepływem) połączy je z pulsem życia, z chaosem w sieciach społecznych, w nas samych tworzących innowacje na bazie instytucji, by włączyć się w rządzenie.
Istnieje precedens: Henryk II Plantagenet stworzył w XII w. ławę przysięgłych. Był to dobry i praktyczny sposób na przekazanie władzy obywatelom. Dziś mamy okazję i obowiązek, stworzyć tysiące sposobów, by połączyć społeczności z instytucjami publicznymi, nowe "ławy obywatelskie" inicjatywy jak Carrotmob czy Hackathon, aby stworzyć modele, według których możemy współtworzyć proces rządzenia.
Nie wiemy, jak dokładnie będzie to wyglądać, ale widzimy ślady ewolucji czy może nawet ślady rewolucji, w sposobie, w jaki rządzimy. Czasami są one technologicznie zaawansowane, a czasem nadzwyczaj proste, jak projekt organizacji MKSS w Radżastanie (Indie). Informacje o wydatkach rządu maluje się na tysiącach ścian we wsiach, co pozwala mieszkańcom dyskutować: kto i ile zarabia, kto umarł, i gdzie są te obiecane mosty, Pracują razem jako obywatele, by mieć wpływ na oszczędności w budżecie państwa.
Nie chodzi tylko o kontrolę rządu, ale także o współtworzenie go. Serwis Spacehive w Wielkiej Brytanii organizuje finansowanie społecznościowe inicjatyw i projektów, które mają dostarczyć usługi społecznościom lokalnym. Ale nikt nie jest tak dobry jak Ushahidi w dostarczaniu usług, które normalnie w danym miejscu w ogóle nie istnieją. Powstali w 2008 r. po zamieszkach wyborczych w Kenii. Ich serwis mapowania kryzysowego poprzez crowdsourcing zapewnia ratunek ludziom uwięzionym pod tonami gruzu, czy to po trzęsieniach ziemi na Haiti, czy we Włoszech. Czerwony Krzyż szkoli wolontariuszy, a Twitter uwierzytelnia ich konta, by wspomagali, a nawet zastępowali instytucje rządowe.
To przykłady, jak rządowe dane stają się dostępne dla wszystkich. Jest ich wciąż mało, ale widzimy, jak ludzie tworzą innowacyjne aplikacje na bazie danych rządowych. Jest wiele przykładów, ale wybrałam Jona Bon Jovi. Ma on w New Jersey jadłodajnię dla bezdomnych, Ma on w New Jersey jadłodajnię dla bezdomnych, zwłaszcza dla bezdomnych weteranów. W lutym 2012 Bon Jovi podszedł pod Biały Dom i powiedział, że zaoferuje nagrodę za stworzenie wydajnej aplikacji, która pomoże bezdomnym, ale też tym, którzy im pomagają. Po czterech miesiącach ogłoszono finalistów konkursu. Wyobrażacie sobie, że w tak biurokratycznym świecie udało się coś osiągnąć w tak krókim czasie? W tym czasie ledwie da się wypełnić wnioski, nie mówiąc nawet o stworzeniu konkretnych innowacji pomagających ludziom.
Dla jasności: w tej rewolucji nie chodzi o prywatyzację rządu - - rząd, jeśli chce, jest w stanie ustanowić prawa, które są postępowe i lepsze niż to, co dzisiaj tworzymy, posługując się strategiami opartymi na regulacjach i sądach. Stan Texas reguluje 515 zawodów, od wiertownictwa po florystykę. Możemy wnieść broń do kościoła w Dallas, ale spróbujmy ułożyć bukiet bez licencji, a wylądujemy w więzieniu. Texas prosi drogą online byśmy zmienili niekorzystne dla przedsiębiorców ustawy byśmy zmienili niekorzystne dla przedsiębiorców ustawy na bardziej innowacyjne. Czasem taka przejrzystość pozwala na stworzenie aplikacji na iPhone'a, która chroni konsumentów, a jednocześnie rozwija gospodarkę.
To miły dodatek do idei otwartego rządu. Chodzi nie tylko o rozwój, ale także o ekonomię i miejsca pracy powstałe dzięki otwartym innowacjom. Sberbank to największy bank w Rosji, jest głównie w rękach państwowych. Ostatnio postawił na crowdsourcing, prosząc zwykłych ludzi o innowacyjne pomysły. Rok temu zaoszczędził miliard dolarów poprzez otwarte innowacje. Teraz gorąco promują crowdsourcing także w sektorze publicznym. Widzimy dużo przykładów jak innowatorzy używają otwartych danych rządowych, by tworzyć firmy i zatrudniać ludzi, którzy tworzą aplikacje wraz z rządem.
Wiele z nich ma charakter lokalny. W San Ramon w Kalifornii stworzono aplikację, gdzie zaznaczamy, czy umiemy udzielić RKO. Jeśli ktoś dostanie zawału serca, dostajemy powiadomienie, żeby ruszyć w tę stronę i udzielić pierwszej pomocy. Udzielenie pierwszej pomocy dwukrotnie zwiększa szansę na przeżycie. "W każdym z nas jest bohater" to ich slogan.
Te innowacje nie są tylko lokalne. Kolumbia Brytyjska w Kanadzie publikuje listę sposobów, w jakie obywatel może współtworzyć państwo wraz z rządem.
Niech będzie jasnym, i być może kontrowersyjnym, że otwarty rząd nie polega na przejrzystości działań rządu. Rzucanie tonami dokumentów nie wpłynie na działanie rządu. Rzucanie tonami dokumentów nie wpłynie na działanie rządu. NIe sprawi, że ktokolwiek użyje ich by rozwiązać problemy i pomóc ludziom czy rządowi. Tworzy jedynie wrogą rywalizację między społeczeństwem a rządem, żeby przejąć kontrolę nad informacją. Sama przejrzystość nie ograniczy pieniędzy pompowanych w politykę. Nie sprawi, że rząd zacznie odpowiadać przed nami. Chyba że połączyć ją z zaangażowaniem społecznym.
Ewolucja odbędzie się w dwóch fazach. Pierwsza faza to przekaz użytecznych informacji od ludzi do centrum państwowości. W 2005, kiedy zaczęto prace nad otwartym rządem w USA, prowadziłam lekcję o prawie patentowym i tłumaczyłam, jak jeden urzędnik może zadecydować o tym, który wniosek patentowy zostanie uznany, w ten sposób hamując na 20 lat innowację w danej dziedzinie. Postanowiliśmy, że stworzymy serwis społecznościowy dla ekspertów, który łączyłby się z instytucjami, aby naukowcy i technicy mogli wspomóc urzędy patentowe w podejmowaniu dobrych decyzji. Projekt ruszył w USA, Wlk. Bryt., Japonii i Australii i miło mi ogłosić, że Urząd Patentowy USA wprowadzi całkowitą otwartość swoich działań, żeby obywatele mogli uczestniczyć w tworzeniu patentów już w tym roku.
Drugą fazą ewolucji... (Brawa) To zasługuje na brawa. (Brawa)
Drugą fazą jest przekazanie mocy ustawodawczej. Drugą fazą jest przekazanie mocy ustawodawczej. Współtworzyć budżet można w Porto Alegre w Brazylii, a także w 49. okręgu miejskim w Chicago. Rosja i Litwa używają serwisów wiki, by obywatele współtworzyli prawo. Zdajmy sobie sprawę z ważności tworzenia budżetu, praw i decyzji a będziemy na drodze rewolucji otwartego rządu.
Wiele możemy zrobić, by w końcu zaszła. Otwarcie danych to jedna sprawa, ale ważną kwestią jest tworzenie i dbanie o możliwości współpracy. Hackathony, mashathony i tworzenie aplikacji to jasny sposób na to, by ludzie uczestniczyli w życiu publiczym. Ale potrzebujemy więcej takich inicjatyw. Dlatego musimy edukować młodych. W TED widzieliśmy wystąpienia o biohackowaniu roślin z pomocą Arduino, o Mozilli zachęcającej młodzież z całego globu do tworzenia stron www i filmów wideo. Jeśli zaczniemy uczyć młodych, że nie jesteśmy biernym, lecz aktywnym społeczeństwem potrafiącym zmienić instytucje państwowe wtedy możemy poważnie myśleć o tej innowacji otwartego rządu, o tym ruchu otwartego rządu, o tej rewolucji otwartego rządu.
Zakończę, podkreślając, jak ważne dla nas są dialog i domaganie się tej rewolucji. Nie potrafimy jeszcze jej opisać. Słowa takie jak równość, sprawiedliwość, demokracja nie są dobrymi słowami. Nie są dość ekstyujące, by wzbudzić w nas zainteresowanie tą niepowtarzalną okazją. Jeśli chcemy ujrzeć te cudowne, te pełne nadziei innowacje, o których słyszymy w TED, związane z czystą energią i wiedzą o niej, jeśli chcemy by były wdrożone i wydajne, by były rządami przyszłości, wtedy wszyscy musimy współpracować, wszyscy musimy uczestniczyć. Musimy otworzyć nasze instytucje, i jak liść dać substancjom odżywczym wpłynąć do korzeni naszej kultury, ażeby stworzyć silniejszą demokrację i lepsze jutro. Dziękuję. (Brawa)
You can share this video by copying this HTML to your clipboard and pasting into your blog or web page. This video will play with subtitles.
You either have JavaScript turned off or have an old version of the Adobe Flash Player. To view this rating widget you
need to get the latest Flash player.
If your browser allows only "trusted sites" to execute Javascript, you should add the "googleapis.com" domain to your whitelist to allow our Flash detection to work properly.
Got an idea, question, or debate inspired by this talk? Start a TED Conversation.
Jaką lekcję władze mogą wynieść z rewolucji otwartych danych? W tej porywającej prelekcji Beth Noveck, była wicedyrektor ds. technologii w Białym Domu, dzieli się z nami marzeniem otwartości - otwartości, która łączy urzędy z obywatelami, która dzieli się informacjami, tworząc w ten sposób prawdziwą demokrację bezpośrednią. Tylko wyobraźmy sobie ideę "edytowalnego państwa"...
A lawyer by training and a techie by inclination, Beth Noveck works to build data transparency into government. Full bio »
Translated into Polish by Piotr Szczepankiewicz
Reviewed by Krzysztof Ignaciuk
Comments? Please email the translators above.
12:11 Posted: Mar 2012
Views 1,774,098 | Comments 199
06:07 Posted: Apr 2010
Views 241,706 | Comments 83
07:04 Posted: Aug 2012
Views 315,755 | Comments 61
Just follow the guidelines outlined under our Creative Commons license.
This comment will be attributed to . Not ? Sign Out.