TED Conversations

This conversation is closed. Start a new conversation
or join one »

[POLSKI] Skad brac liderow wspolczesnego swiata?

Czy we współczesnej Europie faktycznie można szkolić prawdziwych liderów? Jak taka edukacja miałaby wyglądać i czy jest potrzebna? Czy może wystarczy kształcenie ludzi w konkretnych dziedzinach, natomiast zdolności przywódcze pojawiają się same?
Czy taka edukacja jedynie się sprawdza w krajach trzeciego świata, gdzie szkolnictwo i tak jest wątpliwe.
Z drugiej strony czy szkoły odpowiadające za kształcenie przyszłych liderów nie prowadza do powstawania społeczeństwa klasowego?

+1
Share:
progress indicator
  • thumb
    Jun 28 2011: Zgodzę się, że zdolności przywódcze, to coś, co mamy od urodzenia. Jeśli ktoś się z tym urodził, to można go wykształcić na lepszego lidera. Natomiast jeśli będziemy uczyć osobę, która kompletnie nie ma umiejętności liderskich, to i tak w przyszłości będzie kiepskim liderem. Całkiem niedawno byłem świadkiem wyboru kiepskiego koordynatora. Spośród 6 osób wybrano jedną osobę na lidera zespołu (wybór nie był zależny od tych osób). Gdy później robiłem tym osobom 5-godzinne szkolenie, bez trudu zauważyłem (i nie tylko ja), że wybrana osoba nadaje się do liderstwa najmniej ze wszystkich, nie ma tego wrodzonego 'czegoś'. Wybór już niestety ciężko zmienić, mam tylko nadzieję, że projekt się nie posypie.
    Uważam, że liderów trzeba kształcić, bo ktoś społeczeństwem musi kierować, inaczej po prostu będziemy mieli chaos. A jak by miała wyglądać taka edukacja? Zdolności liderskie jest bardzo łatwo zauważyć (tak jak napisałem - mi wystarczyło 5h szkolenia), więc wartoby w jakiś sposób wychwytywać odpowiednie osoby i udzielać im stosownej edukacji - uczyć ich zarządzania zespołem, delegacji zadań, zarządzania projektami, itp.
    Oczywiście rzeczy tego typu uczyć się może każdy, ale wiele razy się już zdarzało, że na pewnych stanowiskach obsadzane były osoby, które się totalnie nie nadawały.
    Fakt - jest niewątpliwy minus tego rozwiązania - powstaje wtedy nowa klasa społeczna, co z kolei może prowadzić do większej dyskryminacji i degradacji klas niższych. W naszym świecie i tak jest już za dużo klas elitarnych.
    Ciężko znaleźć złoty środek, zawsze każde rozwiązanie będzie miało swoje ciemne strony. Pozostaje chyba tylko wybór mniejszega zła.
    • thumb
      Jun 28 2011: Muszę przyznać, że zaciekawiła mnie twoja odpowiedź. Szczególnie, że została podparta argumentem płynącym z życia codziennego. Niemniej jednak co budzi mój niepokój, to proces 'wyłapywania' osób z cechami przywódczymi i przekazywaniu ich do 'przywódczej' edukacji. Obawiam się, że taki proces prowadziłby do uiszczenia się Wells'owego podziału społeczeństwa na Morloki i Elojów. Zdolności przywódcze nie leżą w genach, a raczej są kształtowane przez środowisko. Tworząc klasę przywódczą, z której rekrutowani byliby liderzy, odebrano by szanse sprawdzenia się ludziom z innych środowisk. Taki podział zaś łatwo może prowadzić do wzrostu rozwarstwienia społecznego. Problem ten szczególnie jest widoczny w krajach trzeciego świata, gdzie dostęp do edukacji nie jest tak powszechny jak w świecie Zachodu.
      Skupiając się jednak na naszym podwórku, tym samym odnosząc się też do twoich doświadczeń, uważam, że problem leży w naszym szkolnictwie ogólnym. Tzn. istnieje potrzeba warsztatów pracy w grupie oraz zarządzania projektami skierowanych do młodzieży.
      • thumb
        Jul 3 2011: Uważam, że ten system nie byłby gorszy od tego, co mamy teraz, jednak lepszy również nie. W tej chwili liderem może zostać każdy. W 'moim' systemie też mógłby zostać nim każdy, ale osoby wykazujące cechy przywódcze mogłyby prędzej dostawać coachów na przykład. Owszem, mieliby wtedy większe szanse zostawać liderami w społeczeństwie, ale byłyby to właściwe osoby na właściwym miejscu. Osoby, które się nie nadają nie byłyby dopuszczane do kierownictwa, a co za tym idzie więcej spraw wykonywanych by było w należyty sposób.
        Co do środowisk - w tej chwili ludzie ze środowisk zdegradowanych nie aspirują do roli liderów, bo ciężko im do tego dążyć, ciężko im się wybić. Jeśli chodzi o ten hipotetyczny system, to też byłoby ciężko, żeby tacy ludzie zostawali liderami, ale przynajmniej spośród środowisk wyższych byliby wybierani ludzie nadający się bardziej, co mogłoby usprawnić system.
        Żeby nie było wątpliwości - ja wcale nie jestem zwolennikiem takiego systemu. To była po prostu idea, którą podałem.
        Nie wiem też czy zrozumiałe jest to, co piszę, bo generalnie nie wiem za bardzo jak ubrać moje myśli w słowa...
        Masz rację, być może, gdyby w szkołach prowadzić dodatkowe zajęcia z pracy w grupie itp., to byliby oni lepiej przygotowani do życia, co owocowałoby dla nich i społeczeństwa później. Taka inwestycja w przyszłość.
    • thumb
      Jun 29 2011: Ja z kolei uważam, że cechy przywódcze nie są wrodzone, a raczej nabywane przez człowieka w czasie jego rozwoju w określonym środowisku. Dlatego uważam, że mogą być sztucznie wpojone dziecku podczas edukacji. Taki system może jednak wydawać się wysoce niesprawiedliwy, jako że w bardzo wczesnym wieku predestynował by generalnie społeczną rolę dziecka. Ponad to jeśli przyjąć, że każde dziecko potencjalnie może być wykształcone na przywódcę, to wyłącznie od starań rodziców zależałoby, czy dziecko będzie kształcone w takiej placówce. Stwarza to więc sytuację ewidentnie prowokującą do nadużyć i powstawania podziałów klasowych.
      Dzieje się tak jednak wyłącznie dlatego, ponieważ w naszej kulturze - i właściwie w każdej mi znanej - przywództwo traktowane jest jako wartość sama w sobie. Jeśli kształcenie młodych liderów wiązałoby się z wpajaniem im również poczucia odpowiedzialności - o której nader często się zapomina - może udałoby się zmienić powszechny odbiór tej roli społecznej. Gdyby równolegle wzmocnić mechanizmy regulujące odpowiedzialność zarządzających przed zarządzanymi może podział na takie dwie klasy nie byłby takim problemem?
      • thumb
        Jul 3 2011: Nie mogę się zdecydować, jak ustosunkować się do twojej opinii o środowiskach. Najpierw napiszę, że uważam, że mam cechy lidera. Patrząc na sposób w jaki byłem wychowany - z jednej strony środowisko kształciło we mnie cechy liderskie: byłem lubiany w klasie, więc wybierano mnie na przewodniczącego, byłem inteligentny i nie miałem problemu z nauką, więc równieśnicy prosili mnie o pomoc z zadaniami. To na pewno miało na mnie wpływ. Z drugiej jednak strony - wychowywany byłem praktycznie z niewielką ilością kontaktu z innymi ludźmi. Mieszkałem w domku, który znajdował się kawałek od szkoły i nie miałem dużego kontaktu z innymi dziećmi poza lekcjami. Większość czasu poświęcałem na siedzenie przed komputerem. Z jednej więc strony - kształtowało mnie środowisko, ale z drugiej - sam nie pozwalałem za bardzo na to, żeby bardzo na mnie wpływało. Koniec końcem wyszło na to, że nie dość, że jestem ekstrawertykiem i bez kontaktu z ludźmi teraz wariuję, to jeszcze potrafię efektywnie zarządzać zespołem.
        Jeśli chodzi o odpowiedzialność, to z pewnością dzieci uczy się o niej za mało. Prawda jest taka, że spora część społeczeństwa uczy się odpowiedzialności na własnych błędach, nie słuchając w ogóle rad ludzi bardziej doświadczonych.
        Kształcenie młodych liderów nie należałoby do łatwych. Jest wiele aspektów, które trzeba poruszyć i wiele cech, które trzeba im wpoić.
        Twoja wypowiedź zainspirowała mnie - w związku z tym, że jestem trenerem, może wartoby zrobić parę szkoleń dla chętnych uczniów w liceach? W moim liceum czegoś takiego nie było, a mógłbym to zrobić za darmo, dla młodzieży, która tego będzie chciała. Zawsze się ktoś taki znajdzie, a osoby, które nie będą chciały - no cóż... to są właśnie ludzie, którzy nie mają ambicji do zdobywania umiejętności, a co za tym idzie - nie byliby raczej dobrymi liderami. Bo żeby być dobrym liderem, to trzeba być aktywnym i uczyć się cały czas czegoś nowego.
        • Jul 15 2011: Najpierw trzeba by zapytać co to są te magiczne zdolności przywódcze by móc mówić czy można się tego nauczyć czy też trzeba się z tym urodzić. Moim zdaniem można się nauczyć prawie wszystkiego. Pozostaje kwestia tego w jakim stopniu potem jesteśmy w stanie z tych kompetencji korzystać w praktyce. Mało, że można się nauczyć być leaderem, to jeszcze można się nauczyć być charyzmatycznym leaderem. Myślę, że to pewien sposób postępowania i komunikacji. Oczywiście, że osoby z pewnymi wrodzonymi lub nabytymi w toku zbierania doświadczeń predyspozycjami mają łatwiej. Może być tak Michale, że osoba, o której mówiłeś nigdy nie miała szansy być przywódcą i stąd nie wie jak ma się zachowywać. Czy szczegółowo poinformowałeś ją o Twoich oczekiwaniach lub oczekiwaniach projektu? Nie da się nauczyć kogoś przywództwa jeśli nie da mu się nigdy szansy wystąpić w tej roli. Może ktoś chce go rozwijać?
  • Jun 28 2011: Uważam, że zdolności przywódcze, tak jak napisałeś, pojawiają się same, a wręcz, rodzimy się z nimi, bądź nie. Można się ich nauczyć, jak wszystkiego, np gotowania, jednak jak się nie ma 'tego czegoś', to nigdy nie będzie się najlepszym... Jak w idealnej potrawie brakuje 'czegoś nieopisanego', tak wyuczonemu liderowi nie uda się uniknąć nieprzewidzianego :)
    • thumb
      Jun 29 2011: nie wydaje mi się, żeby zdolności przywódcze były wrodzone. Wrodzone mogą być bardziej podstawowe cechy predysponujące do wykształcenia cech przywódczych. Moim zdaniem większe znaczenie odgrywa jednak środowisko, w którym dana osoba się rozwija.
  • thumb
    Jun 28 2011: Nie wiem ale myszle ze szkoly i edukacyja bedzie nasza zbawienie.